spokojnie :-) Nie znam nikogo, kto lubi ogladac obce kupy ani tym bardziej w niej wdeptywac. Jest jednak kilka "ale". Po pierwsze "ale" kupy psie istnieja od "zawsze" a histeria wokol psich kup od niedawna. I wykorzystuja to ludzie nielubiacy zwierzat. Nalezy tu odroznic tych, ktorzy sie po prostu oburzaja na nieporzadek i tych, ktorzy zwalaczaja psy (pod pretekstem kupy) - to tych drugich mialam na mysli w moim slynnym punkcie e) Po drugie "ale" jest tez cos takiego jak ekologia. Psia kupa znika samoczynnie po 2-3 dniach a woreczke foliowy, w ktory sie ja zbiera - po 500 latach (!!!) Gdzie tu sens? Owszem, kupy nie maja prawa byc na chodnikach, placach zabaw czy miejscach reprezentacyjnych np. kwietnik przed zamkiem. Jednak kiedy jakis rzucajacy na lewo i prawo pety trep oburza mi sie na psia kupe za garazami (w PL) gdzie lezy TONA smieci to mi sie cisnienie podnosi. Psia kupa jest tam najczystsza i najekologiczniejsza. Nie bede sprzatac kupy z wysypiska! Po trzecie zas "ale" - idac przez chaszcze trzeba patrzec pod nogi. I nie psie kupy sa tu najwiekszym zagrozeniem ale po prostu nalezy uwazac po to, by nie skrecic nogi wpadajac w dziure, nie potknac sie o korzen drzewa lecac na nos czy nie posliznac sie na kupie dzikiego zwierza np. kuny. I prosze mi nie wciskac, ze w miastach nie ma kun - u nas sa! I wala spore kupy (widzialam na wlasne oczy) :-)