Dopiero teraz zauważyłam ten wątek.
Co do mnie, nie zamierzam mierzyć temperatury codziennie i sprawdzać co się zmieniło od dnia wczorajszego.
Postanowiliśmy, że jak nadejdzie ten czas to po prostu zaufamy naturze i będziemy się kochać wtedy kiedy będziemy mieć na to ochotę, bo właśnie tak powinien powstać owoc miłości.

Mniej więcej wiadomo kiedy ma wystąpić owulacja - śluzik, czasami bóle jajnika. Więc wystarczy się kochać i przede wszystkim nie myśleć o tym wszystkim. Uważam, że to najlepsza recepta. Bo jak za dużo się robi szumu wokół tego to potem wyskakują różne kwiatki.

Nie krytykuję absolutnie tej metody, bo ona jest bardzo dobra. Cały mykuś w tym, że jak kobieta zaczyna się bacznie obserwować to jednocześnie bacznie doszukuje się objawów ciąży i bezustannie myśli "chcę dziecka", a wtedy wszystko szlag trafia, niestety

Chyba więc najlepiej rzucić wszystko w diabły i nie wypuszczać partnera z sypialni
