Hej, nie wiem co robić, co czuć, co myśleć- nie mam wzoru wyniesionego z domu, tam była tylko przemoc i płacz. Ale, to już teorytycznie za mną. Zakochałam się trzy lata temu i od dwóch lat mieszkamy razem, a raczej we troje- on, ja i jego 6-letnia córka z pierwszego małżeństwa. Piszę jego, ale czuję, że nasza- tak bardzo ją kocham- jak nigdy nikogo. Jej matka jest pozbawiona praw rodzicielskich, nie interesuje się małą, na święta chcemy się zaręczyć(pierścionek już kupiony), a w lutym pobrać i wtedy ja mam przysposobić małą. Idylla! Ale czasem jest źle- tak jak dziś- on ma urodziny i wypił, przyszłam ze studiów on już pijany... A wieczorem od słowa do słowa i zaczął się zachowywać jak chory psychicznie- krzyczał- wypierdalaj!, wyrwał klamkę od łazienki- bo tam się zamknęłam, a potem zaczął wchodzić przez małe okienko i się zaklinował, gdy go wyciągnęłam to przepraszał i mówił jak to on mnie kocha. Córka to słyszała i płakała, że chce być ze mną a nie z nim a teraz mnie pyta dlaczego on potraktował mnie jak gościa, którego można wyrzucić i że nie chce już mieć żadnej innej mamy. Już nie wiem co mam robić, jak za niego nie wyjdę to nie zobaczę małej- teraz prawnie jestem dla niej obcą osobą, jego też przecież kocham- to mój pierwszy facet, ale tak bardzo boję się braku uczuć, wulgaryzmów, przemocy. Wymarzyłam sobie rodzinę pełną miłości, on mnie nie bije, nie wyzywa, ale taki dzień jak dziś psuje wszystko, choć wiem, że on jutro będzie miły, będzie przepraszał. :sick:

