Bodzinka
Lekko Stuknięta Mamuśka;)
Cynamonka, Ewa podziwiam.Ja w nocy wstaje sama, rano o 5.40 po chlebek (wiem , wiem przesada...).No ale mały na cycku więc jak by miał mój wstawać;-)Ogólnie sama się nim zajmuje, żadnych ciotek i babć blisko nie mamy ale jak już całkiem wysiadam i mam dość, albo musze coś zrobić to Paweł staje na wysokości zadania i się małym zajmie choć w nocy odpada, nic go nie obudzi:-)
do niedawna Zuzia jeszcze jadła w nocy, ale na szczescie juz tego nie robi, ale mam wrazenie ze łóżeczko dla niej za male bo budzi sie w nocy jak sie zablokuje miedzy szczebelkami albo walnie w nie, sama nie wiem:-)czasami zdarza sie jej przespac cala noc, a czasami budzi sie w nocy skora do zabawy:-)tylko mi wtedy nie wesoło

i że o głodzie nie może być mowy. Z ndz na pon zawzięłam się. Podgrzałam wodę przegotowaną i przy pobudce koło północy ruszyłam z butelką do córki. Napiła się, buntowała, marudziła, wierciła i wypróbowała wszystkie sztuczki, ale się nie ugięłam i o dziwo po pół godzinie zasnęła. Gorzej było w następną noc, bo 1,5 godz. walczyliśmy (zasypiała na 20 min, jak chciałam od niej wstać albo m, bo siedzieliśmy w końcu na zmianę, to się wybudzała, ale w końcu padła). Następną noc przespała. Potem obudziła się koło 5 i smoczek wystarczył. Teraz dwie noce u moich rodziców też przeszły gładko, bez większych szlochów i lamentów więc jesteśmy blisko osiągnięcia radości z przespanych w 100% nocy. Alleluja i uff uff uff!



. Dlatego cieszę się, że udało się tak szybko i jest tego efekt. Polecam cierpliwość i wytrwałość, jest z czego być dumnym. Trzymam kciuki za kolejnych rodziców i bobasy ;-)