Miałam zamiar poprosic ale dziś się dowiedziałam że nie będą jej puszczac na majtach bo sobie pipkę na dworzu przeziębi...
W każdym razie wzięłam się za nią popołudniu. I SAME SUKCESY:-)
Najpierw zrobiła pisiu na nocnik, potem założyłam jej tetrę i pampka. Co nie poskutkowało bo poczuła ze ma "pieluchę" i nasikała. Więc gacie w dół i tak latała w skarpetach i podkoszulce. Na początku tłumaczyłam, pokazywałam gdzie nocnik, że mamusia będzie bardzo szczęśliwa jak Asia tam zrobi siusiu, pytałam co chwilę itd. No ale młoda co najwyżej siadała, próbowała i nic.
W końcu poszłam zmywac, mała się bawiła, po jakimś czasie nastała cisza. Biegnę do pokoju a Asia siedzi na nocniku. Po chwili wstaje a tam OGROMNA KUPA:-) Przeleciałam mieszkanie czy gdzieś nie popuściła ale nic, siku też nie bo skarpetki suchutkie.
Wymyłam nocnik i postawiłam tam gdzie stał wcześniej. Po jakimś czasie Asia stoi w przedpokoju, nagle zrobiła przestraszoną minę i pomknęła na nocnik. I ufff zdążyła, było siku:-) I tak do wieczora, teraz śpi i ciągle ma suchego pampersa.
Po dzisiejszym dniu obserwacji stwierdzam że sika co mniej więcej godzinę.
Fajnie że sama wie kiedy pognac na nocnik, przypominam co jakiś czas ale wydaje mi sie ze to niepotrzebne. Ale z drugiej strony wolałabym żeby komunikowała i wstrzymywała dłużej. No zobaczymy jak to pójdzie dalej...