zgred
Maj 06, Maj 07...
Gratulacje! U nas też tak było - nic nic nic, a potem nagle 99% siusiu na nocnik i kupy i tak jest do teraz.
A z tego wynika że na każde dziecko inny sposób :-) Ale że ogólnie trzeba pozytywnie i motywować :-)
(może to brzmi jako oczywiste, ale znam jedną panią która jak dziecko zrobiło siusiu w pieluche przekłuwała napompowany balon znienacka za jego plecami i mówiła - "a widzidz, balonik pękł bo zrobiłeś do pieluchy" Potem się wszyscy śmieli że maluszek mówił z płaczem i przerażony "baloniki pękają nie" bo nie bał się tych pękających balonów... to dopiero metoda co? NIE POLECAM)
Aga
A z tego wynika że na każde dziecko inny sposób :-) Ale że ogólnie trzeba pozytywnie i motywować :-)
(może to brzmi jako oczywiste, ale znam jedną panią która jak dziecko zrobiło siusiu w pieluche przekłuwała napompowany balon znienacka za jego plecami i mówiła - "a widzidz, balonik pękł bo zrobiłeś do pieluchy" Potem się wszyscy śmieli że maluszek mówił z płaczem i przerażony "baloniki pękają nie" bo nie bał się tych pękających balonów... to dopiero metoda co? NIE POLECAM)
Aga
. U nas nigdy nie było żadnych wytyków czy uwag ani co do siusiania w pieluchę, ani po nogach. Naprawdę nie wiem dlaczego ona się aż tak bała. myślę, że może to jakiś uraz z powodu grającego nocnika(kiedyś taki babcia kupiła), albo może za wcześnie próbowaliśmy, a moje dziecko, to taki raczej wrażliwiec i nie bardzo widziała o co chodzi. Nie wiem co było powodem tego lęku i pewnie się nie dowiem. Najważniejsze, że mamy to za sobą. A teraz Marcelinka przychodzi jak ja się zalatwiam i mówi mi tak ja jej hi,hi: zrobiłaś siusiu to się bajdzo ciesię, jestem bajdzio szczięśliwa



