Dzięki kochane :*
nocka koszmarna. odkąd sie urodziła Isia jeszcze takiej nie przeżyłam. Nawet te kiedy jako noworodek sie budziła co półtorej godz na cyca nie były tak straszne. Zaraz po kąpieli miała problem z zaśnięciem bo nosek zapchany i jak tu zaciągnąć smoka żeby sie nie udusić. Bo kilkunastu wizytach u niej w pokoiku i próbie uspokojenia (średnio co 15 min sie przebudzała z żałosnym płaczem) rozłożyłam sobie materac w jej pokoiku i wzięłam ją do siebie. Zakroplenie noska nasivinem wyglądało jak tortury Iś prężyła sie we wszystkie strony i histerycznie płakała :-( Noc to był jeden niekończący sie koszmar :-( co chwila płacz, próbowałam jej ulżyć fridą i pewnie troche pomagało ale przy tym było tyle płaczu że w końcu sama płakałam razem z nią - ona panicznie reagowała na wszystko co sie wkładało do noska - krople, frida, gruszka..dopiero ok 4.00 przysnęła tak porządnie. O 6.00 już pobudke zrobiła, dałam ją M. bo byłam zwyczajnie nieprzytomna a na 7.00 miałam jechać do lekarza (badania okresowe do pracy) więc chociaż jeszcze pół godz pospałam. Właśnie wróciłam z pracy i padam, ide choć na chwile sie położyć. jak tej nocy będzie podobnie to nie wiem co zrobie :-(