Wczoraj niemalze zaspalam na wizyte u gina, wiec nie zdarzylam zjesc wiecej na sniadanie niz baton musli .
Po wizycie postanowilam jeszcze podjechac do sklepu z rzeczami dzieciecymi i tam wlasnie zaczely mnie tak bardzo bolec plecy ,ze az musialam odpoczac na fotelu ( cale szczescie,ze akurat przechodzilam kolo sekcji z fotelami ) .
Siadlam i dopiero wtedy zrobilo mi sie strasznie slabo.
Czulam jak krew odplywa mi z twarzy , brakuje mi powietrza i zalewa mnie pot .
Zrobilo mi sie niedobrze , ale bylam tak bezsilna,ze nawet nie moglam nikogo poprosic o pomoc.
Nie wiedzialam czy zaraz zemdleje czy zwymiotuje do okola czy umre . Mowie wam , w zyciu sie tak zle nie czulam.
Do tego jeszcze ten bol plecow i takie klucie w dole macicy.
Cale szczescie , ze po jakims czasie to przeszlo i moglam powoli wrocic do samochodu i pojechac do domu.
Moj gin powiedzial , ze jestem jeszcze "zamknieta" , ale mam na siebie bardzo uwazac . Te upaly sa dla nas niebezpieczne ..........