Dlatego tak chętnie już w tradycyjnych społeczeństwach sięgano po posiłkach po desery ze słodkich prażonych fasolek i zbóż, po nasiona, orzechy i świeże, dojrzałe owoce.
Święta racja.
Więc po co biszkopty, skoro cukier można dostarczyć w postaci naturalnej i łatwej do przyswojenia ;-)
Można zaspokoić potrzeby dziecka na cukier na mnóstwo sposobów.
Takiemu maluszkowi na deser wolę podać owoce bo mają więcej wartości odżywczych. A taki mały organizm, który rozwija się w zawrotnym tempie potrzebuje się odżywiać a nie zapychać.
Wracając do biszkoptów i pytania zasadniczego od kiedy?
Wiadomo zawierają gluten, więc po przeprowadzonej prawidłowo ekspozycji na gluten, albo po 10 miesiącu życia.
Biszkopty to nie chrupki kukurydziane, które od kleiku nie różnią się praktycznie składem, a który można bezpiecznie maluchowi podać.
Dbamy o skórę naszych maluszków, bo jest cienka i delikatna. Wybieramy najlepsze kosmetyki, nacieramy, masujemy, myjemy, oglądamy czy nie ma wyprysków...
A dlaczego by nie zadbać o jego układ pokarmowy? Też jest delikatny, dopiero się rozwija, uczy się przyswajać i trawić nowe pokarmy - po co mu od razu walić z grubej rury???

