reklama

Odskocznia;))))

Anastazja - ja też tak mam, dostaję @ mogłabym seksik i seksik, a A. w trakcie @ robi mi celibat, bo nie lubi, nie chce, brzydzi się, nie wiem co jeszcze, więc seksu nie ma w tych dniach, nigdy nie było, ale on lodzika jak najbardziej tak? Ja mam ochotę na seks i mam się zadowolić jego orgazmem? No wkurza mnie to, tym bardziej, że wcześniej (czytaj z innym partnerem) nie miałam takich ograniczeń. Jeszcze zbieram się w sobie za każdym razem i obiecuję sobie, że się przełamię, ale kiedy on na głos wypowiada swoją chęć, to mi się odechciewa. No nic będę musiała nad sobą popracować. Zresztą to samo było w trakcie ciąży ... wizja, że wody płodowe mi odejdą i całą ciążę prawie byłam bez seksu, a zakazu nie było od któregoś tam tygodnia.

Zjola - dobrze, że koperta spakowana, trzymam jutro kciuki.

Ewelina28 - bo my za dużo sobie na łeb bierzemy i nie dajemy rady, a potem jesteśmy nie do zniesienia, bo zmęczone. Same ze sobą nie potrafimy wytrzymać, a złość i frustrację wylewamy na chłopa. Dobrze masz, że umiesz się pokłócić, przynajmniej wydrzesz się i jestes oczyszczona, ja duszę w sobie.
 
reklama
Lilijanko - u mnie w trakcie @ też seksu niet, ale jedziemy wtedy z tym celibatem we dwoje, na szczęście. Samotne lodziki były tylko podczas ciąży, jak był chwilowy szlaban i po zabiegach, co by czegoś nie naknocić. Może Ty kochana nad małżonkiem popracuj a nie nad sobą? W końcu my też mamy swoje potrzeby.
 
Zjola, bolało? Miało boleć ;-)
Kochana, jeśli pamiętasz to ja siedziałam dłuuuuuugo w temacie plemników, bo mój P miał ich mało i mało ruchawych :-D
Mnie lekarze tłumaczyli tak, że mogło dojść do zapłodnienia, ale "felernym" plemnikiem, dlatego następowało poronienie...może i u Was coś w ten deseń idzie? Może wystarczy odpowiednio podrasować "armię" i w końcu ten jeden jedyny będzie idealnym trafieniem ? Tego Ci życzę...
A co do blizny....nie wiem czy kiedykolwiek ją zaakceptuję...jest bardzo szpetna, wygląda obrzydliwie i tak, jak nigdy nie miałam problemu, żeby być przy P rozebrana, tak teraz...ech ten głupi łeb....

Lili, ja nie umiem milczeć - czasem to straszny problem...nie odzywamy się nadal...znaczy P próbuje, ale ja muszę ogarnąć, przemyśleć, inaczej zabije i wyślę zwłoki do Mozambiku, a tego nie chcemy... ;) My oboje strasznie wybuchowi jesteśmy...i tak, jak mówią, że jedno zawsze musi być spokojniejsze, tak u nas jest zupełnie inaczej - oboje - chodzące wulkany emocji...tylko my takie wariaty dwa, że pokłócimy się, podąsamy, a potem mamy ubaw z samych siebie...
Co do sexu w trakcie @ - NO WAY...chce się, owszem, ale z przyczyn czysto....hmmm...wizualno-technicznych odpada :-D Zarówno P, jak i ja mamy podobne zdanie.
Aniu, a jeśli chodzi o zaistniałą u was sytuację...jak to Ty musisz nad sobą popracować???!!! Po prostu powiedz chłopu, że nie odpowiada Ci sposób w jaki wyraża swoje zapotrzebowanie sexualne i już...


My po szczepieniu...
Mi mało serce nie pękło, a Miłek miał ubaw...nie zapłakał ani razu, za to bardzo zaciekawiły go wiszące zabaweczki nad głową i miał w nosie igły...za to jak zobaczył panią pielęgniarkę :-D zaczął wrzeszczeć, ale myślę, że po prostu się jej wystraszył, bo ona tak nagle się nachyliła nad nim...w nagrodę, że był taki dzielny mamusia kupiła nową grzechotkę, radocha jest co nie miara!!!!!! Ależ jestem z niego dumna fiu...fiu...aaaa....pani doktor dała mu naklejkę "dzielny pacjent" ha ha ha naklejona na jego furze (czyt.wózek) :-D
 
Ewelinko - twój synuś dzielny, tak jak mój :) Nigdy ani pisnął podczas szczepienia. Uściskaj go od e-ciotki.
Co do blizny, to możesz smarować ją maścią Contractubex, wtedy stanie się cieńsza i bledsza a wiem, że jeszcze jest świeża więc powinno zadziałać. Ta maść jest chyba bez recepty. Sama stosowałam - działa. Uszy do góry!

Co do wizyty, to ja stawiam na te plemniki jednak. Może coś wymyślą, żeby wydobyć spośród nich najlepsze :) Buziaki kochana.
 
Zjola, dzięki za radę, smaruję ranę maścią od ginki...problem tkwi w głowie...jakoś sobie z tym poradzę :-|
Ja tam nie chcę psioczyć, ale też bym postawiła na plemniory...dadzą radę z nimi w razie co, zobaczysz !! ;-)
Niedługo 15....normalnie jakie napięcie :-D
 
Witajcie kobiety

Wiolka - odpoczywaj, bo potem to już nie odpoczniesz.
Danula - buziam i spóźnione życzenia, co by się tam wszystko samo poukładało
Ewelina28 - ja więcej mrożę niż robię w słoiki, aczkolwiek ogórasy to w słoiki a nie do zamrażarki, nie liczę, ale półki się uginaja
@ zrobiła nadzieję, spóźniała się, ale dziś przylazła, bleee

Dziękuje bardzo :)

Witam się serdecznie:)
Ewelinko twój mały kawaler jest taki słodki:))))))))))
Danusiu dbaj o siebie:)
Viola leż grzecznie jak lekarz przykazał.
Marti ale masz przystojniaka kochana:)
A u mnie bez zmian, wczoraj miałam przyjemność bawić się na wieczorze panieńskim kolezanki i poprawiłam sobie humor:)))))) Streapteser miał tyłeczek jak jabłuszko. Pamietam jak kiedyś wstawiałyście mi fotki przystojniaków i on był właśnie taki, dziewczyny się śmiały że siedziałam jak zahipnotyzowana:P Miłej niedzieli, buuuziaki:*

Dbam dbam....echh a zdjęcia gdzie? Tak z wyobrażni mam brać? ;)

Sis wsiego naj dla Miłoszka widzę, że ma dziś równe dwa miesiące :), rany jak ten czas leci szok...

Zjola???????????? No i jak????????????

Wiola jak samopoczucie? Leżysz jak kazano?

Pozdrawiam w te deszczowe dni.
 
Danuś, dziękuję*

Zjola, czekam....już doczytałam na cpp...widzę, że lekarz konkretny i dobrze! Czyli kochana, badanka i czekamy do listopada :-)
 
Ostatnia edycja:
Hejka!

Danula - pozdrawiam :)

Ewelinko - jesteś szybka jak przeciąg :-D No to już wszystko wiesz. Co ma wisieć nie utonie.

Kopia dla pozostałych :
Zacznę od tego, że szpital wypasiony, że hej! Widać, że stać ich na najnowsze technologie w końcu nie darmo ludzie zostawiają tam mnóstwo pieniędzy ale do rzeczy. Pan doktór bardzo miły i rzeczowy, zebrał dokładnie cały wywiad i przekopał się przez wszystkie badania. Miałam tego sporo więc już wielu nie muszę robić. Odmłodził mnie nawet o pół roku i do kart wpisał 4 dychy :)
Gdy dowiedział się o zaśniadzie od razu zapalił nam czerwone światło na staranka aż do listopada.
Powiem Wam, że nawet jakoś mnie to nie przeraziło. Mamy teraz luz i spokojnie możemy zbadać co trzeba przed boboseksami. Odradzał antykoncepcję hormonalną, bo może ona spowodować rozrost komórek zaśniadowych (gdyby nie daj Boże się ostały w organizmie) a więc jedziemy na lateksie.
Na wstępie zbadał mnie i zrobił USG. Wszystko w najlepszym porządeczku :) Muszę tylko w poniedziałek zrobić betę, żeby zobaczyć czy jest w normie - chodzi o kontrolę po zaśniadzie. Drugą betę mam zrobić w październiku.
Pobrali mi krew na sprawdzenie rezerwy jajnikowej - wynik za ok. 10 dni.
Cóż, po drodze antykoagulant tocznia i badanie wojska we wrześniu. Musimy jeszcze zrobić kariotypy i tu niestety musimy robić badania prywatnie, bo na fundusz w przyszłym roku a my musimy mieć wyniki do września :(
Pan doktór na szczęście nie powiedział, że zwariowaliśmy i że jesteśmy za starzy :)
Mój M jednak po wyjściu oznajmił, że jak wyjdzie coś nie tak w kariotypach, to on nic na siłę i że zamiast wózka kupi sobie wtedy następną gitarę
shocked.gif
. Obydwoje ustaliliśmy, że żadne z nas nie ma takiego parcia na dziecko, żeby obwiniać o cokolwiek drugą połowę i że brak dzieci absolutnie nie doprowadzi do rozpadu naszego związku. M stwierdził, że nie wszyscy przecież mają dzieci i żyją. Nie powiem kamień spadł mi z serca. Słychać było?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry