kurde,znowu moja odpowiedź zbiegła się z innymi i o mało nie przegapiłam jak świetnie w Deutschland bawiła się
Alutka
:-)No pewnie,że bierz tą pracę,600 piechotą nie chodzi a i na pieczywie przyoszczędzisz.kosztów pozyskania przychodów

nie poniesiesz bo praca pod nosem (nic nie pomyliłam?),a zrezygnować możesz w każdej chwili.
Na tym dachu to tez bym sobie poleżała
kobietko z urlopem męża rozumiem cię doskonale.W naszej firmie jak się rozkręci,to zakręci się dopiero zimą,więc też trudno o wczasy w lecie.Dobrze,że chociaż w czerwcu mamy wesele w Zakopanem to się choć tyle oderwiemy od rzeczywistości...
Ja pierdykam,ludzie to mają tupet

Pamiętacie tą moją kuzynkę,która olała mnie po operacji i przez 3 m-ce nie znalazła chwili czasu,żeby mnie odwiedzić?Dzisiaj zadzwoniła z pytaniem czy zawiozę ją w poniedziałek 80 km do jakiegoś urzędu,odpowiedziałam delikatnie i zgodnie z prawdą,że nie mogę jej obiecać na pewno,bo mogę już jechać w delegację a poza tym na początku m-ca mam mnóstwo pracy nawet jak szef pozwoli mi zostać w domu.A ona kilka minut później napisała mi głupiego sms-a wielce obrażona i do teraz wypisuje mi jakieś niesprawiedliwości

Już nie pamięta,że to ona olała naszą przyjaźń,że miała w d....ie,że ja o kulach nie mogę wyjść z domu i potrzebuje zwykłego pogadania z ludźmi.Wcześniej byłam na każde jej zawołanie,a gdy nie mogłam jej już służyć to tak mi odpłaciła.I jeszcze teraz śmie wytrącać mnie z równowagi

A najgorsze jest to,że ja bym pewnie i tak ją zawiozła,bo nie umiem tak po prostu odmówić:-(