zuza - gratuluję ząbka i zupki :-) Zainspirowałaś mnie i ogórkowa już na gazie - a robię mega kwaśną. Mniam
Izu - oj w końcówce to każdy syndrom bierze się już za TO najważniejsze :-) W każdym razie trzymam kciuki nieustająco ;-)
mnsmile - najważniejsze, że nic się nie stało!
A ja zaraz się chyba wezmę za robienie tego biszkopta w końcu - wcześniej nie miałam mąki ziemniaczanej.
Byliśmy dzisiaj z Leosiem na szczepieniu - był bardzo dzielny ale w Karpaczu to jest - powiem Wam - masakrycznie rozwiązane. Byliśmy w przychodni o 9.30 - od 10 miało się zacząć ale koleżanka do mnie zadzwoniła i nastraszyła, że za 15 dziesiąta jest już pełno ludzi. Byliśmy pierwsi - zadowoleni czekamy, faktycznie za kwadrans była już pełna poczekalnia (dodam, że budynek przychodni jest poniemiecki, z dziurami w ścianach, remontowany ostatnio chyba właśnie przez Niemca ) Poczekalnia dla dzieci zdrowych, owszem ale za to gabinet jest wspólny dla dzieci chorych i zdrowych... W każdym razie, przyszła pani z trojaczkami, nasi znajomi z córeczką i już nie było czym oddychać. Ostatecznie w poczekalni było 10 dzieci i Leoś jako jedyny przespał całe oczekiwanie. cieszyliśmy się, że jesteśmy pierwsi - ale 20 minut po 10 zaczęliśmy już się denerwować bo jeszcze się nie zaczęło. Okazało się, że najpierw pani doktor zaszczepi wszystkich dorosłych (czekali w innej poczekalni) którzy przyszli się zaszczepić na grypę (czyli jakieś 30 osób). No myślałam, że mnie coś trafi... Paranoja jakaś, przecież takie małe dzieciaczki powinny mieć pierwszeństwo. Tym bardziej, że każdemu z nich towarzyszyli najczęściej oboje rodzice, często jakieś starsze rodzeństwo... czyli zarazków, chcąc nie chcąc zatrzęsienie... Polska, jednym słowem - dodam polska prowincja.
W końcu weszliśmy, kolejny absurd - najpierw badanie, potem musiałam ubrać Leosia i iść na drugi koniec tej przewiewnej, delikatnie mówiąc miejscówki do pokoju szczepień... Leonard był bardzo dzielny, ukłucie było w nóżkę - lewe udko. Troszkę płakał ale szybko mu przeszło. Odpukać, póki co, nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych... Szczepiłam infanrixem hexa.