reklama

Opieka nad maluszkami

iwosz masz rację skoro my i nasi mężowie nie jesteśmy pouszkadzani to znaczy że się da jakoś tę pielęgnacje dzidzi przeżyć ;)w końcu nas też kiedyś rodzice kąpali i żyjemy i w jednym kawałku ;D
 
reklama
jak to mówi Mirka siostra takiego malucha ciężko wbrew pozorom popsuć ;) mały jest happy cały zdrowy a siostra nie cacka się przy myciu- nie to że jakiś rzeźnik z niej ale robi to pewnie i sprawnie bo ona ma podejście do życia że jej wszystko dobrze wychodzi i jest pewna siebie- czasami za bardzo ;)
 
grunt - udawać przed dzieckiem, że my się nie denerwujemy i nie boimy ;D
kapanie już przypisałam mężowi - ma wielkie łapska, jest spokojny, nigdy nie panikuje, więc w 100% nadaje się na "kapielowego" ;) ja ewentualnie będe podawać mydełko, recznik itp.
 
moj grzesiek mowi ze nie bedzie sie bał ze co to taki dzidzius do wykapania czy przewiniecia
ale podejzewam ze jak bedzie juz z drugiej strony brzuszka to inaczej tatusiek na to spojzy ;)
 
mój mąż mnie ostatnio mocno zaskoczył jak rozmawialiśmy o przewijaniu dzidzi, mąż należy do osób delikatnie mówiąc wrażliwych i mocno obrzydliwych i wydawało mi się , że będe musiała go podstępem przekonywać do przewijania, a on rozkosznie stwierdził, że kupa jego dziecka to co innego i przewijać będzie najwyżej przy otwartym oknie!!! ;D ;D ;D dobrze, że synek urodzi się na wiosnę a nie w środku zimy ;) jest sznasaż,że nie zamarźniemy z powodu zmiany pieluch ;D ;D ;D
 
mnie martwi jedna rzecz - zawartość pieluch ;) gdy czuję nieciekawy zapach od razu mam odruch wymiotny, mam nadzieję, że uodpornie się szybko :laugh:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry