reklama

ospa wietrzna

Gosik880

Fanka BB :)
Ok tygodnia temu lekko się przeziębiłam, przynajmniej tak myślałam. Dzisiaj dostałam wysypki na plecach, okazało się, że to półpasiec. Mam w domu 4 miesięczną córkę. Strasznie się boję, że zarażę ją ospą. Przerażają mnie możliwe powikłania i ból jakiego może doświadczyć moje dziecko, nie mogę się na niczym innym skupić... Na domiar złego mamy jutro chrzciny małej i będzie sporo dzieciaków. Nie wiem, co robić i popadam już w obłęd :frown: Nie mogę odwołać imprezy, bo wszystko jest już zapięte na ostatni guzik ale z drugiej strony nie chcę narażać dzieci na zachorowanie. Co robić?
 
reklama
Rozwiązanie
Minęły trzy tygodnie od pojawienia się u mnie objawów półpaśca. Szybkie leczenie dało radę i po wysypce nie ma już prawie śladu. Adrianka do tej pory nie zachorowała i mam nadzieję, że już nie zachoruje. Dziękuję dziewczyny za wsparcie w trudnej decyzji. :)
Jest też możliwość że sporo gości, w tym dzieci, przechorowalo już ospe albo byli szczepieni, wiec przyjdą. Bo nie wiem czy mam rację ale wydaje mi się że jak ktoś chorował już na ospe to się polpascem nie zarazi. Po prostu ma ten wirus w organizmie i on się ujawni w postaci polpasca w chwili osłabienia organizmu ale nie jest to związane z kontaktem z chora osoba.

@Gosik880 W sumie leczenie było mało skomplikowane. Lekarka kazała nam dwa razy dziennie psikac krostki octaniseptem i to tyle. Do tego podawalismy krople fenistil na ewentualne swędzenie. Jakby gorączka się pojawiła do mieliśmy dawać paracetamol (Przy ospie nie powinno się dawać ibuprofenu), ale nie było U nas takiej potrzeby.
 
reklama
Ale w sumie to chyba jednak lepiej odwołać imprezę bo idąc do kościoła czy do lokalu na obiad później narazasz na zarażenie nie tylko swoich gości w wszystkie napotkane osoby (W tym dzieci, starsze osoby czy nawet kobiety w ciazy), a jednak sporą część z nich mogła na ospa nie chorować.
 
Dziękuję za tyle odpowiedzi. Zdecydowałam, że chrzest się nie odbędzie. Goście byli na mszy, a następnie rodzice i teściowie zgodnie z planem zaprosili ich na obiad. Była impreza ale bez głównego wydarzenia. Nie potrafiła bym narazić tylu osób na tak groźną chorobę, zwłaszcza, że było zaproszonych dużo malutkich dzieci i wujek po chemioterapii. Sama nie chciałabym, żeby ktoś inny narażał moje dziecko na niebezpieczeństwo. Było i jest mi bardzo przykro ale zwyciężył zdrowy rozsądek.
 
Dziękuję za tyle odpowiedzi. Zdecydowałam, że chrzest się nie odbędzie. Goście byli na mszy, a następnie rodzice i teściowie zgodnie z planem zaprosili ich na obiad. Była impreza ale bez głównego wydarzenia. Nie potrafiła bym narazić tylu osób na tak groźną chorobę, zwłaszcza, że było zaproszonych dużo malutkich dzieci i wujek po chemioterapii. Sama nie chciałabym, żeby ktoś inny narażał moje dziecko na niebezpieczeństwo. Było i jest mi bardzo przykro ale zwyciężył zdrowy rozsądek.
Bardzo dobra decyzja! Ciężka, ale słuszna!
 
reklama
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry