Dziewczyny powiedzcie mi co robię źle, bo nie mam pojęcia- co wieczór jest to samo. Kąpię mojego malca 20.30-21 (uwielbia się kąpać, wieć w wanience siedzi cichutko i nawet się śmieje), tylko go wyciągnę i ubiorę zaczyna się płacz, biorę go "na kolacyjkę" do cyca, ale zanim przejdę z nim do pokoju to czasem się tak rozryczy, że najpierw muszę go uspokoić żeby mógł jeść, jak już je- bardzo się denerwuje, zje obydwie piersi,trochę mu się uśnie, wtedy biore go zeby odbił, i znowu zaczyna się płacz, a czasem wydaje mi się że krzyczy a nie płacze, i tak z godzinę chodzenia, tulenia, śpiewania, bujania, aż w końcu z bezsilności włączam suszarkę i młody zasypia...... /tyle ze nie wiem, czy już ze zmęczenia, czy ta suszarka mu pomaga....

Nie wiem co mam już robić, bo tak jest w kółko od ponad tygodnia, co robię źle, albo czego nie robię???