Mleko krowie jest dla cieląt... Nie jestem jakąś tam terrorystką jeśli chodzi o picie mleka, a raczej nie-picie, mój syn pochłania mleko hektolitrami i co? Krowę mu kupię, taniej wyjdzie. Wychodzę z założenia "żyj i daj żyć innym". Ale opowiem Wam taką śmieszną historyjkę, w moim własnym wykonaniu

Jeździłam kiedyś co roku na wieś, na wakacje, tak średnio na 3 mce w roku. Nie ma to znaczenia gdzie, ważne że były tam krowy, dużo krów. I pomagałam tam przy tych zwierzętach, bo mi się spodobało, nawet miałam ambicję "weteryniarzem" wiejskim zostać, ale nie o to kaman. Dostałam wiadro mleka, jak co wieczór, na rozlanie po miskach dla kotów. Jak przechodziłam obok krowy, to ona niucha mi za tym wiadrem, no to ja, geniusz po całości, niewiele myślac, bach, a masz krówko, zobaczymy co się stanie jak łykniesz mleka... O mamo... Wzięła łyka, a po sekundach dwóch, trzech załapała, co wypiła. Jak to zaczęło pluć, łbem zarzucać żeby wytrząść z mordy mleko, spitoliłam w podskokach z tej obory
A dzisiaj mam cukier na czczo 81, zobaczymy po moim zwyczajowym śniadaniu, tylko że z innym chlebem, obowiązkowo z kawą.