przez ostatnie dni czułam się doskonale, normalnie jak naćpana szczęściem, ból spojenia i miednicy ustąpił niemal całkowicie, więc wzięłam się za malusie porządeczki coby poukładać dom po mojemu, bo zaczynałam znajdować patelnie np w piekarniku po męża sprzątaniach
a dzisiejszej nocy wróciły skurcze, nieregularne, dość bolesne kłucia szyjki, rano przy siku oparłam się o compakt i woda poleciała tak nieoczekiwanie że mnie to zaskoczyło , zaczęłam się śmiać jak żapka rechotka i mówię do męża że mi wody odeszły, jeszcze nie widziałam takich wielkich oczu u niego, mnie bolały skurcze ale brechtałam jak głupia a on się spocił
szybko wróciły mi rozsądne myśli i kazałam mu iść do pracy a ja czekam, już chce zeby się zaczęło, syncio funkcjonuje co drugi dzień, w jeden urządza domówki a w drugi odpoczywa i straszy matkę
za oknem pogoda późno jesienna, nagina deszczem i wiatrem, nudzi mi się, boli mnie szyjka więc dzisiaj już będę grzeczniejsza pewnie w pracach domowych