FraniowaMama
mama Natalki i Frania
Dzięki kochana, taki konkret miałam na myśli. Jutro mam troszku luzu to napiszę pokserujemy papierki i wysyłamy :-) No bo później mam co dzień wyjście z małą a to oznacza z reguły opuszczenie jednego posiłku i nadrabianie potem w domu
Ona po prostu nigdzie nie zje, tylko w cichym spokojnym miejscu zapatrzona w żyrandol;-)
Kurcze, my mamy to samo

;-)
Nie wiem kiedy dojrzeje do terapii, czy wogóle. Ma problemy finansowe, chyba komornika na głowie, nie zagłębiam się. Żyję dla Paulinki i dzięki Jackowi. 
Zaręczyny były a ślub kiedyś jak się unormuje też będzie. :-)