A ja wróciłam z badania krwi.... nie bylo przyjemnie i prawie, że zemdlałam.... w nocy źle mi się spało, bo strasznie gorąco i sucho było, otwieranie okien nic nie pomagało, a do tego jakiś wstrętny komar nie dawał mi spać. Rano ledwo się zwlokłam z łóżka o 8, bo jak to u mnie bywa najlepiej śpi się rano, gdy trzeba wstać... pozbierałam się, mało wody wypiłam (mój błąd) i poszłam na badanie krwi...to ostatnie przedporodowe. A tam pielęgniarka nie mogła mi się wbić, jak sie wbiła to krew nie leciała, więc dorwała się do drugiej ręki. Wtedy już poczułam że robię się blada... nawet bym się sama pozbierała, ale babka zauważyła że zbladłam i strasznie się wystraszyła... a ja niestety mam taki głupi organizm, że jak ktoś widzi, że robi mi się słabo i chce mi pomóc, to mi się robi jeszcze gorzej !! ehhh..i jak tu znieść poród, skoro ledwo wytrzymuje na badaniu krwi ??
A teraz sprzątania ciąg dalszy:-)