Wrocilismy:-):-):-):-):-)
dluuuga historia z tym szpitalem....
w poniedzialek pojechalismy bilirubine spradzic i okazalo sie ze nie jest zla tylko ze Rafalschudl do 3700 a przy wypisie tydzien temu mial 3840...wiec nas polozyli.musialam go wazyc przed kazdym i po karmieniu zeby zobaczyc ile je.jechalismy tak 1 dzien ale wychodzilo ze je raz 70 ml, czasami 20 chociaz ssal pol godziny oi polykal.wiec powiedzieli ze pewnie pokarmu nie mam.no to ja ze bede sciagac i mu podawac z buteli i wyszlo ze mam po 90 ml w kazdej piersi wiec wszyscy sie zdziwili.Rafal zaczal roznac i przestal kompletnie plakac.tylko spi i je

przy okazje dostawal roplowki z glukoza zeby wyplukiwac ta bilirubine przy okazji. niby wszystko bylo ok ale okazalo ze ze co zmiana i inny lekarz to inna opinia.przyszedl ordynator wczoraj i mnie opieprzyl ze glodze dziecko, nie umiem karmic bo mam mleko a dziecko chudnie, ze jest zaniedbane bo mu sie skora luszczy i ze ja mam pogryzione brodawki wie tez o nie nie umiem zadbac.czyli wogole wyszlo ze jestem jakas zaniedbana smarkula z zaniedbanym, zaglodzonym dzieckiem

i powiedzial ze on mnie nie wypusci dopoki cyckow nie wylecze i nie naucze sie karmic piersia tak zeby przybieral na wadze....to ja do niego czy ja mam na pediatrii lezec wsrod dzieci z biegunka i wymiotami i ryzykowac zdrowie Rafalka po to zeby cycki kremem smarowac?!!!

a on ze po to sa cycki zeby karmic dziecko po bozemu!

no ale dobra, przyszla kolejna zmiana i lekarka powiedziala ze dziecko przybralo na wadze, ze jest zdowe i ze smarowac sie moge w domu wiec dzisiaj mnie pewnie wyuszcza.no wiec mi ulzylo.dzisiaj rano znowu przyszedl ten ciul ordynator i znowu swoje pierdo.... i tych cyckach.tak sie wkur... jak poszedl zaczelam plakac jak nienormalna , juz myslalam ze nie wytrzymam, zadzwonilam do mamy i powiedziala mi ze nie ma sensu to wszystko, ze wypisujemy sie na zadanie i najwyzej do innego lekarza pojedziemy bo dziecko zdrowe a my siedzimy w szpitalu bo ordynator ma manie karmienia piersia.i jeszcze mi pieprzy ze musze dziecko wychowywac a nie zaniedbywac...niech on mi nie pieprzy bo chodzilam z jego synkiem do klasy, nie zdal, pozniej go ze szkoly wywalili wiec bedzie mi taki gadal jak wychowywac...niech swoje wychowa najpierw....pielegniarki do mnie przyszlly i powiedzialy ze on juz tak chamowaty jest...ze moge wyjsc na zadanie i ze one tez nie rozumieja.ze on tak zawsze o tym karmieniu kazdej pieprzy i co by sie z dzieckiem nie dzialo to zawsze mowi ze matka jest zla i ze zaniedbuje dziecko bo kazda choroba to wina matki

pielegniarki poszly do niego pogadac bo juz chcialam mu szopki odstawiac(tzn chcialam pojsc i powiedziec co o tym ch... mysle) ale mama mi zabronila

no wiec po paru minutach on mnie do siebie wezwal....poszlam i zapytalam sie czy mozemy sie wypisac.a on ze zawsze....wiec poczekalam na wypis i znowu wzial mne na rozmowe.znowu pieprzyl o tych cyckach alejuz byl milszy nawet.ozniej pielegniarki mi powiedzialy ze mu powiedzialy ze mama jest lkarzem i podobno od razu zaczal inaczej o mnie mowic...fajnie nie....?jk to sie ludzi po pozorach osadza...juz od razu nie bylam zaniedbana...szlag by go trafil...
a teraz jestesmy w domku...przez ten caly stres mam malo pokarmu:-

-

-(i co 3 karmienie bede dawac butle ze sztucznym bo mi nie nadaza to mleko ....tak sie staralam karmic piersia...tak strasznie chcialam i ch...:-

-

-(i teraz bedziemy na mieszanym...ale nic na sile.nie chce znowu ryzykowac tym ze dziecko glodze i ze chudnie wiec niech juz bedzie ta butla.widocznie nie umiem

:-(
sorki ze4 tak o sobie ale dzisiaj juz nie mam sily na nic wiecej.koles mnie psychicznie zmiazdzyl dzisiaj.chyba nie ma nic gorszego dla matki jak uslyszec mimo wszelkich staran ze wlasne ukochane dzicko zaniedbuje i glodzi:-

-

-(