Kaka82
Mamusia październikowa'08
Helloł zapowiada się kolejny mega słoneczny dzionek ale nie marudze, po takiej zimie miło wygrzac stare gnaty...
Co do pracy, która uszlachetnia i kasy na koncie to nie ma o czym mówić heheheh ani jednego ani drugiego;-)
Za to wczoraj prawie udusiłabym faceta ze złosci.
Hanka nie chce spac w łozeczku tylko na łóżku ale za to z mamą. Po tym wczorajszym dniu mega zmeczona byłam, raz ze upał dwa ze nie miałam za bardzo kiedy cos zjeść...No i usypiam Hanke z wizją ze zaraz sobie redsika zapodam i kanapkę. Hanka ładnie zasneła, wstaje cichutko i wychodze a tu domofon napierdziela....otwieram drzi - nic, dalej napierdziela, wygladam przez drzwi (mieszkam na parterze) i nikogo nie widac ale domofon dzwoni, Hanka wyje....wyleciałam z domu i patrze, a tu pod domofonem pijaczek coś majstruje przy rozpiętych spodniach. Opiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii go ile wlezie i zakazałam mu dzwonic do mnie bo to pomyłka. Wracam uspakajam Hanie, zasypia po 15 minutach, kiszki mi marsza grają, wychodze i domofon, Hanka wyje....Wylatuje, i zanim buzie otworzyłam Pan mi mówi ze serdecznie przeprasza to niechcąco
. Opiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii faceta i wracam. Kiszki dalej marsza graja, w gardle pustynia, uspakajam Hankę, zasypia, wychodze i domofon.....Noż k mać....lece na dół i opiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii, z dołu słysze, ze Hanna wyje.....Pijaczek: ja bardzo Panią przepraszam ale ja tym razem nie dzwoniłem...po czym zatacza sie i plecami przyciska domofon, który znowu u mnie w domu dzowni...Myślałam, że wyjde z siebie i stanę obok. Kaząłm facetowi usiasc na ławce i czekać na swojego koleżkę co u mnie w bloku mieszka. Wróciłam, odwiesiłam domofon i kolejne 15 minut usypiałam moje biedne dziecko...
Chyba by mnie uniewinnili za gdybym go udusiła, co??
Co do pracy, która uszlachetnia i kasy na koncie to nie ma o czym mówić heheheh ani jednego ani drugiego;-)
Za to wczoraj prawie udusiłabym faceta ze złosci.
Hanka nie chce spac w łozeczku tylko na łóżku ale za to z mamą. Po tym wczorajszym dniu mega zmeczona byłam, raz ze upał dwa ze nie miałam za bardzo kiedy cos zjeść...No i usypiam Hanke z wizją ze zaraz sobie redsika zapodam i kanapkę. Hanka ładnie zasneła, wstaje cichutko i wychodze a tu domofon napierdziela....otwieram drzi - nic, dalej napierdziela, wygladam przez drzwi (mieszkam na parterze) i nikogo nie widac ale domofon dzwoni, Hanka wyje....wyleciałam z domu i patrze, a tu pod domofonem pijaczek coś majstruje przy rozpiętych spodniach. Opiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii go ile wlezie i zakazałam mu dzwonic do mnie bo to pomyłka. Wracam uspakajam Hanie, zasypia po 15 minutach, kiszki mi marsza grają, wychodze i domofon, Hanka wyje....Wylatuje, i zanim buzie otworzyłam Pan mi mówi ze serdecznie przeprasza to niechcąco
. Opiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii faceta i wracam. Kiszki dalej marsza graja, w gardle pustynia, uspakajam Hankę, zasypia, wychodze i domofon.....Noż k mać....lece na dół i opiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii, z dołu słysze, ze Hanna wyje.....Pijaczek: ja bardzo Panią przepraszam ale ja tym razem nie dzwoniłem...po czym zatacza sie i plecami przyciska domofon, który znowu u mnie w domu dzowni...Myślałam, że wyjde z siebie i stanę obok. Kaząłm facetowi usiasc na ławce i czekać na swojego koleżkę co u mnie w bloku mieszka. Wróciłam, odwiesiłam domofon i kolejne 15 minut usypiałam moje biedne dziecko...Chyba by mnie uniewinnili za gdybym go udusiła, co??
)
A Sami - oby szybko się zagoiło!!! A swoja drogą podziwiam, że tak Ci chce od samego rana w ten upał na podwórko, chociaż w domu jeszcze gorzej i dzieciaki fiksują. Nie wiadomo co lepsze 

Wielkie oczy, nie mogła złapać oddechu. Ja ją do góry nogami i oklepuje. m dopadł i nią potrząsnął, aż w końcu wypadło. Popiła i zwróciła resztę. Od razu na twarzy wybroczyny (pełno czerwonych kropeczek jak piegi) Prawie godzinę jeszcze kaszlała, ja się trzęsłam, M też spanikowany, ale szybka akcja i dobrze się skończyło. Ja akurat w poniedziałek miałam mieć nockę
- myślałam, że ją rozszarpię. Wczoraj pediatra ją osłuchała i w dalszym ciągu wszystko ok. Tradycyjnie dzisiaj Bartek zaczął kaszleć - więc wszystko w normie