Cześć dziewczyny. Nie odpowiem na wszystko, za długo mnie nie było

Ja po urlopo-zwolnieniu. Pierwszy tydzień spędziłam w Wawie. Od poniedziałku do czwartku zdychałam, bo się zatrułam, o czym tu pisałam. Później pojechałam do teściów do Gdańska, gdzie już M był z Mackiem. Na szczęście mój wagon nie okazał się wagonem-widmo. Jechałam tlk i zeby miec pewność, że będę siedzieć nie walcząc łokciami o miejsce, to kupiłam miejscówkę na pierwsza klasę. Biletów sprzedali na trzy wagony I kl a podłaczyli dwa. Nie musze chyba mówic co sie działo. Najbardziej mi żal było rodzin z dziecmi, bo w 2 klasie juz miejsc nie było i siedzieli te bite kilka godzin nad morze w Warsie. Nie wiem co bym zrobiła jakbym z Mackiem w takiej sytuacji się znalazła.
No ale w końcu dojechałam, i w niedziele wieczorem gardło zaczęło mnie boleć, w poniedziałek rozkreciło sie na całego a we wtorek okazało się ze to angina
no żesz kur... a nikt w otoczeniu nie był chory, nie wiem skąd to dziadostwo się przypałetało
w każdym razie skończyło sie na antybiotyku przez 5 dni. Rowamycyna, podobno bezpieczna w ciąży. Dziś mam usg genetyczne. Mam nadzieję, że fasolce nie zaszkodziło
Od poniedziałku w pracy, a tu zwolnienia i generalnie atmosfera napieta. Jakaś taka zestresowana od chodze, jak po południu w poniedziałek brzucho zaczął mnie boleć, tak z przerwami do teraz ćmi. Mamy nowego dyrektora, który chroni własny tyłek i robi co mu kadry każą a nawet dalej. Nadgorliwość gorsza od faszyzmu
Zwolnił jednego chłopaka, w pon mnie zauważył w sekretariacie i poprosił do siebie. Zapytał o plany na przyszłość. Zapewne dowiedział się że w ciąży jestem. I generalnie poradził iść na zwolnienie
bardzo to motywujące jak docenia się czyjąś prace w ten sposób
i mam to w d... idę w przyszłym tyg do mojej ginki, powiem jej co i jak i poprosze o zwolnienie. Co ja się będę stresować....