Młody dziś rano znów ryk urządził, że do przedszkola nie idzie:-(
A ja mam mnóstwo roboty, ale nie wiem kiedy się tym zajmę. M przywiózł wczoraj ze wsi ze 3 skrzyneczki pigwowca (bo się okazało, że to jednak pigwowiec, choć ze 3 m ma
). Powinnam ruszyć z produkcja, chatę ogarnąc. Ale mam jeszcze sprawy do załatwienia na mieście. Może jutro? Ech... i trzeba by przysiąść i jeszcze logistyke przeprowadzki ustalić. Mam leniaaaaaa
A dziś w nocy miałam jeszcze głupi sen. Śniło mi się, że byłam na jakiejś mini imprezce domowej u kolegi i koleżanki i jak tańczyłam to nawet nie wiedziałam kiedy i zaczęłam rodzić.
Nic mnie nie bolało, szybko na porodówkę, któa była piętro niżej i w ciągu 15 minut, w drodze właściwie urodziłam
złapałam mała w ręce, bo by upadła na podłogę. Była zdrowa i donoszona. Wyglądała jak takie już 3miesięczne dziecko. Pokwiliła i zabrali ją do badania. A ja nie byłam ani zmęczona, ani nic mnie nie bolałao, od razu na chodzie. I pamiętam datę, to była sobota, 9.02.2012. Choć ten dzień naprawdę w sobotę nie wypada
zobaczymy jak będzie. Ale sen dziwny. Jakoś tak nieswojo czułam się po obudzeniu.