Witam w południe !!!
Ja miałam pobutkę o 6 gdy Mężu wstawał do pracy
ale myślałam że jeszcze się położę i pośpię do 9
a tu du.pa bo Milena wstała jak wychodził

bo to kanapki jej się zachciało,
a to herbatki a to siusiu i zanim to wszystko załatwiła
to minęła 9 ale na szczęście zachciało jej się spać
bo jest trochę słaba- chora siedzi w domu
i spaliśmy te stracone 2h od 9-11

pobutke miałam nieziemską:
"Monika ratuj, pełno wody, zalało nas!"
wyszłam z pokoju do kuchni a tu wody po kostki,
napełniali kaloryfery i przeciekał,
to nic że nowe meble i wszystko bo przed Wielkanocą remont był kuchni ...
powycierałyśmy wszystko do sucha, teściowa poszła se na działkę
a tu dzwoni sąsiadka z dołu- myślę sobie "no pięknie"
ale na tekst że ma małą kałużę wody na podłodze- czy nam nic nie kapie
zaprosiłam ją do siebie żeby pooglądała bo ja się na tym nie znam
ale mam wszystko suche ...
jak wychodziła to jeszcze mnie przeprosiła

jakby powiedziała że ma ściany zalane albo sufit to co innego,
widocznie musiało po pionie lecieć i skraplało jej się na podłodze ...
tatko dobrze się spisał obklejając wykładzinę do okoła z każdej strony taśmami
Klementinka chyba każda mamuśka ma takie humorki czasem
oby szybko sobie poszły,
jak się Milena urodziła i robiłam sobie jakieś wychodne
to zawsze się po nim rozchorowałam

dlatego sobie darowałam i jak mam zamiar gdzieś wyjść to tylko z Rafałem
ale Rafał chodzi sobie na imprezki z pracy, kiedyś były 2 razy w roku
a teraz prawie co m-c ... też mnie to drażni
ale ja chcąc gdzieś wychodzić muszę mieć jakieś koleżanki
które też zechcą same wychodzić a takich nie mam bo też same dzieciate
zresztą co ja bym bez Niego robiła ...
jak się spotykamy ze znajomymi, dzieciatymi- też jest miło,
chłopy se popiją, babeczki poplotkują a dzieciaki zabawią
i jest fajnie ...
A propo imprezek to M zaraz po pracy jedzie z chłopakami na ognicho
i tyle go dzisiaj widziałam