Witam dziewczyny, nadrobiła Was nareszcie:-)
Azorek - fajnie, że juz jesteś :-)
Majeczka - witaj z powrotem
malinowa_P - kuruj się bidulko i wracaj do nas szybciutko, bo stan toalet jakoś niejasno przeczuwam jako niezbyt zachęcający &&&&&&&&&& za szybki powrót
Ja dzisiaj byłam z rodzinka w Częśtochowie, pochodziliśmy też po skarbcu i opadałam jak zobaczyłam szczerozłotą buławe hetmańską, kobitki lubią świecidełka :-)
Jeśli chodzi o karmienie, to Majkę karmilam 8 m-cy (ona mnie odstawiła, bo chciałam do roku), Michasia też chcę do roku.
Jeśli chodzi o spanie w łóżeczku, to tu byłam bardzo konsekwentna, od samego początku Majka spała w swoim łóżeczku, a nasze małżeńskie łóżko było nasze. Mimo, że karmiłam ją nocą 40 minut (tyle piła), to robiłam to na siedząco, bo bałam się zasnąć, żeby nie zrobić jej niechcący krzywdy i potem odkłądałam ją do łóżeczka. A gdy miała ok.10 m-cy wyprowadziliśmy jej łóżeczko z naszej sypialni i było super.
Majka miała też smoka, bo choć na początku nie chciałam, to położna na wizycie powiedziała mi, że Majka ma bardzo silny instynkt ssania (ciągle chciała cyca) i wpakowałam jej smoka - i to chyba uratowało moje karmienie, bo nie zdążyłam napełniać cyców mlekiem, bo ona ciągle piłą po kropelce.
Ale zawzięłam się, że smoka odstawimy książkowo do 12 miesiąca i tak zrobiłam (2 noce ciężkie i tyle), a wcześniej już smok od kilku miesięcy był tylko do zasypiania, co raz rzedziej używałam go w dzień, tak że z Miśkiem mam plan podobny, ale wiem, że to zależy też od niego, bo niektóre dzieci smoka nie chcą wcale :-)
Ja uważam , że mąż ma i tak trudny czas, bo jestem bardziej zmęczona opieką nad maluchem i nocnym karmieniem i jest siłą rzeczy nieco wyautowany i uznałam, że musi czuć się na tyle ważny, że nasze łóżko jest tylko nasze, że nie został całkiem odstawiony (nie mówię o słodkich porannych przytulankach, gdy Majka przychodzi po obudzeniu, bo te lubimy wszyscy - zwłaszcza, że nasza córa zagląda, a jak śpimy to wycofuje się do zabawek :-) ), a poza tym, tak jak któraś z Was pisała - Majka też wierci się okropnie i woleliśmy utulić ją w łóżeczku jej (chodziliśmy do niej gdy ząbkowała i zdarzało się przysnąć u niej na fotelu, ale było watro) niż spać z takim śmigłem pośrodku łóżka :-)