Witajcie dziewczyny. Dopchać się do lapka ostatnio nie mogę! Mój chłop i junior urządzili sobie w pokoju młodego salę kinową! Zamykają się w pokoju z lapkiem i oglądają filmy o tematyce motoryzacyjnej. Cały weekend nie umiałam doprosić, żeby na chwilę dali mi skorzystać z netu. A jak już się doczekałam, to byłam już tak zniechęcona, że odsuwałam sprzęt na bok.
A poza tym wczoraj przeszła u nas taka nawałnica, że z domu dało się wyjść jedynie w gumowcach. W pomieszczeniach gospodarczych zebrała się woda, małż szybko pobiegł wrzucić spawarkę na stół roboczy w garażu. Powiedział, że miał tyle adrenaliny w sobie, że nawet nie poczuł, że podnosi 90 kg sprzęt. Nie miał już gdzie postawić rowerka Kuby, to włożył go... w imadło... Gdyby studzienki i rowy były drożne, do tej sytuacji by nie doszło. Starostwo się nie kwapi mimo niejednokrotnej interwencji, gmina umywa ręce, bo to droga powiatowa. My swoją studzienkę czyścimy regularnie, ale co po tym skoro sąsiadka z jednej strony i gospodarz z drugiej w dooopie to mają. My mamy drożną studzienką, a w po obu stronach wszystko pozatykane. A sąsiadka radna - od siedmiu boleści. Kto ją wybrał? Tego pojąć nie mogę. Połowę roku jej nie ma, bo do DE na robotę jeździ. Na sesję chodzi chyba tylko po to, żeby podnieść rękę i zebrać dietę. Ja nie mam nic przeciwko pracy za granicą, ale po co się pcha na radną jak jej więcej nie ma niż jest. Radny powinien żyć i utożsamiać się z problemami mieszkańców. A ona to nawet u siebie porządku nie potrafi utrzymać. Dopóki nie było kanalizacji to ścieki spuszczała do rowu!!!! Teraz jak tak napadało i woda nie chciała ściekać z jej posesji to łaziła ze szpadlem po podwórku i kanały kopała! Śmiechu warte! Jedyne o co dba, to o tą swoją kostkę. Co rano głaszcze ja miotłą. Aż dziwne, że kapci nie zakładają do chodzenia po niej. Krótko mówiąc deszczu mam po dziurki w nosie, ale to nie tylko ja
W pt Kubę złapała jakaś chamska jelitówka. Z łazienki rano usłyszałam jego przeraźliwy płacz. Wbiegłam na górę, a młody po kostki w kupie. Wszystko do prania, łącznie z pościelą. Po południu mieliśmy iść do męża do pracy na dzień dziecka, ale z takimi ekscesami nie chciałam ryzykować. W ramach rekompensaty wymyśliliśmy wyjazd w niedzielę do zoo. I to był błąd. Niestety nie nadaję się już na takie eskapady. W połowie zwiedzania miałam już dość i marzyłam, żeby jak najszybciej znaleźć się w aucie. Jak już usiadłam, za chiny nie umiałam wstać. Wieczorem leżałam z nogami na poduszce a na drugi dzień miałam takie zakwasy, że chodzić nie umiałam. Łaziłam jak kot srający na pustyni...
ewelinkowska łóżeczko prezentuje się bardzo ładnie. I Ty z brzuszkiem też ładnie

zazdroszczę takiej figury...
Butelki też zamierzam kupować w opcji "startowej" mam nadzieję, że będę w stanie karmić piersią.
Deli super, że córa tak podchodzi do tego, że niedługo zjawi się braciszek. A wiesz, że Twoja córa była rzut beretem od mojego domu? Do Krasiejowa mam jakieś 10 km.
Antiope mnie też marzy się i córeczka i trójeczka

W sumie mężowi też, tylko on martwi się czy finansowo dalibyśmy radę. Więc jeśli będzie trzecie dziecko to z przypadku... czego nie wykluczam
Zakupy dla dziecka. W niedzielę kupiłam pierwszy nowy ciuszek dla maleństwa - niebieski sweterek z "misiową" podszewką. Jeżeli Bartuś okaże się Bartolką, jej też błękit będzie pasować - będzie musiał;-) I czas zabrać się za resztę, bo dni szybko mijają... i ani się nie obejrzymy i już będziemy na finiszu...:-)
Die dzięki za info od Pietruchy. Mocno trzymam kciuki za nich. Ciągle o nich myślę, bo pamiętam co ja przeżywałam ponad 3 lata temu.
joanna świetny patent na galaretkę. Mnie też zawsze do szału doprowadza czekanie, aż stężeje.
Miłego dzionka wszystkim życzę
