My właśnie wróciliśmy do domu. Marcela padła w samochodzie, więc jedna z glowy. Teraz mąż walczy z Ingą, a ja zabieram się za pieczenie ciasta. Jutro mamy gosci i to o 10 rano, dzizas...
Poza tym ostry bunt dwulatka na pokładzie, nie poznaje swojego dziecka i nie mam już siły. Dziś wrzeszczala przez bitą godzinę, bo sie nie chciała ubrać, az się w końcu porzygala z tego wrzasku. Dotąd nigdy nie miałam z nia żadnych problemów, nie wiedziałam co to płacz bez powodu. A płakała tylko z bólu, głodu lub braku snu.