kaśku,
malinka ja mam krwiaczka - dużego, nie podam Wam wymiarów bo nie dopytałam ale długości był dziecka na ostatniej wizycie a młoda miała ok 80mm, miałam dwa krwotoki (trafiłam do szpitala), teraz ciut mniejsze krwawienia - właśnie mi się jedno skończyło a dzisiaj rano wstałam i powtórka a teraz też świeża krew... Napiszcie na PW maila mogę podesłać opracowanie naukowe o krwiaczkach, statystyki itp. Ja nie leżę ale się oszczędzam, i tak krwawienia mam jak śpię - czyli czy leżę czy chodzę i tak nie da się nic zrobić. Nie znają przyczyn - teoretycznie bardziej narażone są kobiety co rodziły, po poronieniach (ja miałam po jednym zabieg łyżeczkowania więc może też to ma wpływ). I leków żadnych oprócz Duphastonu - nie ma co jeździć do szpitala, tam i tak Duphaston i leżenie, to samo co w domu. Ja już nie panikuję jak widzę krew bo wiem że nie musi to oznaczać najgorszego ale też nie mam wpływu na bieg wydarzeń - położna powiedziała że ciąża albo się utrzyma albo nie i nic na to nie poradzę - brutalna prawda niestety... Ja mam krwiaka podkosmówkowego czyli kosmówka w tym miejscu się odkleiła i powstał krwiak, mój się opróżnia - czasami się wchłaniają bez krwawień... Dzisiaj wizyta i zobaczę co dalej. Ale musi być dobrze