Pauletta nie martw się będzie wszystko dobrze. Ja z córką własnie na tym etapie leżałam na oddziale i faszerowali mnie fenoterolem bo miałam skurcze i to już naprawdę bolesne i szyjka zaczęła się skracać. Też ryczalam jak bóbr ze nie chce do szpitala ale jeśli naprawdę jest potrzeba to lepiej iść i swoje odleżeć. Strasznie bałam się ze zacznę rodzic i dziecka nie uratują,modliłam się żeby chociaż do tego 35tyg wytrzymać. No i oczywiście się ładnie zatrzymało donosiłam do dnia porodu a szyjka była tak długa ze wogole się skracac i rozwierać przy porodzie nie chciała aż cc zrobili :-) a taka była panika żebym wcześniej nie urodziła.
Spokój i dużo odpoczynku.
Może pomoże... Bo patrzeć na to nie mogę
)