reklama

Październik 2014

reklama
Ja dzisiaj wstałam tuż przed 8, także zdążyłam jeszcze zamienić 2 słowa z mężusiem zanim wyszedł do pracy :) Jakoś te niemiłosierne upały wysysają ze mnie energię i wczoraj poszłam spać o 22 a dziś ledwo o tej 8 otworzyłam oczęta, niech ten skwar już się skończy!!!

W planach na dziś mam lekkie porządki, ale póki co nie mogę zwlec się z łóżka, na szczęście do 16 jest jeszcze sporo czasu, więc na pewno uda mi się wyrobić przed powrotem A.

Odnośnie kosmetyków, ja postawiłam na Emolium, kupiłam już emulsję do kąpieli, teraz poluję na emulsję do ciała w przyzwoitej cenie. Mam nadzieje, że sprawdzą się te kosmetyki u mojego Kubusia.
 
Ja kupuje Johnsona,mam saszetki allerco to co 2-3 dni bede kapac w tym,krem kupiłąm nivea.

Ja juz piore;-)
Wózki tydzien temu wyprałam.Czekaja na zmontowanie.Wczoraj wyprałąm przescieradła i kocyki i zawinełam w folie.
Dzis piore kombinezony i spiworek.O o rozku zapomniałam,musze ze strychu przyniesc i tez wyprac.Potem to zawijam w strecz,przed porodem wyjme aby i uprasuje.
Piore w dzidziusiu bo M kupił balsam do prania i emulsja do płukania,tak fajnie pachnie jak dziecko;-)
 
rjoanka - ja mam przewijak na łóżeczku, a na wyciągnięcie prawej ręki półkę wiszącą z pieluszkami i duperelkami, a na ziemi komodę z ubrankami i na niej krem do pupy, woda i gaziki do przemywania. Teraz jak Szymka na podłodze przewijam to też z komody sięgam. W łazience przewijak kładziemy na pralce, a u teściów na sedesie, ale to fakt jest za nisko i bardziej chybotliwie. A ostatnio jak byliśmy u rodziny to wycieraliśmy Szymka na podłodze, położyliśmy kilka razy złożoną matę piknikową, jakoś trzeba było sobie radzić:-D. Do wanny wstawialiśmy miskę odwróconą do góry dnem, dzięki temu wanienka była wyżej, tak akurat.:tak:

krotusia - u nas wystarczyło, że ja wzięłam prysznic zanim M kąpał Szymka i już w łazience było ciepło:-D

marrika - my od 2,5 miesiąca obniżaliśmy stopniowo temperaturę wody, żeby przyzwyczaić do basenu, musieliśmy zejść do 32 stopni, ale to na szczęście lato było. Mateusz będzie miał gorzej bo zima będzie:-D

garmalka - ja naprawdę polecam tą wanienkę (kupiliśmy używaną i wyszorowali), bo oszczędza plecy. Szymek jak już miał 2 m-ce to nie trzeba go było podtrzymywać, a jak dziecko urodzi się wysokie to myślę, że i wcześniej można je po prostu położyć. Tylko ona jest spora i u nas do dna wanny nie sięgała (mamy wannę 70-tkę, a do tego jeszcze profilowaną tj. zwężaną), ale tak jak pisałam wyżej podkładaliśmy miskę i było stabilne:tak:.

U mnie kolejna fatalna noc, muszę jakoś wygospodarować czas na drzemkę:baffled:
 
Domka ja nadal piorę w Dzidziusiu, chociaż jak się pomylę, to leje jej nasze płyny i nic się nie dzieję. Ostatnio muszę też ostro działać Vanishem, ale często ez rezultatu. Ostatnio widziałam się z koleżanką i ona mi powiedziała, że jej 2,5 letni syn jest grzeczny i właściwie się nie plami. Nie dość, że jestem wyrodna matką, to moje dziecko też chyba jakieś dzikie. Jak chce skończyć, to potrafi pełnym talerzem rzucić, a jak jej smakuje i nie może już wygarnąć, to sobie miskę na twarz i głowę zakłada i wylizuje...
 
Dzieki za opisy co u Was sie srawdzilo. To bardzo pomaga zwizualizowac sobie te wszystkie czynności i zaprojektować przestrzeń.

Rzucilam dziś rano okiem na koszule do karmienia, bo pisalyscie żeby ze trzy mieć do szpitala, a ja nie mam żadnej. Jestem nieco zniesmaczona, bo obowiązującym wzorem są misie z serduszkami oraz napisy typu "i love you" i " i am so happy" na wypadek gdybym zapomniała co powinnam odczuwać. Żenujące i upupiajace, choć pewnie dla niektórych słodkie. Ja nie lubię.

Zobaczę jeszcze co jest w ofercie do rodzenia, bo jak rozumiem taka koszula powinna być rozpinana z przodu do pasa żeby sie dało w niej kangurowac no i szeroka na dole. No i niedroga, bo pewnie poleci do kosza po wszystkim.
 
Rjoanka zgadzam się z Tobą co do tych koszul. Bardzo ich nie lubię, a mam trzy takie. Dwie od koleżanki, która jest ode mnie dwa razy większa, ale nie karmiła, więc mi oddała. Jedną, już we własnym rozmiarze, która kupiono mi w szpitalu, do którego trafiłam z zaskoczenia bez rzeczy. Dla mnie problem z tymi koszulami jest taki, że oprócz słodkich obrazków trzeba pod nie założyć stanik, a dziurki od guzików szybko się wyrabiają. Powoduje to, że bez przerwy koszula się odpina i chodzisz z taką powiewającą klapą.

Zanim zrobisz zakupy, sprawdź, czy w Twoim szpitalu wolno rodzić we własnej koszuli i potem być w takiej na porodówce. U mnie nie. Początkowo myślałam, że to dramat, ale powiem szczerze, że ostatecznie było mi wszystko jedno i przynajmniej nie musiałam martwić się plamami. u mnie te szpitalne koszule były śnieżnobiałe i wykrochmalone. Jestem raczej drobna (1,6m), więc wszystko mi zakrywały.

Dla mnie dużo lepszym rozwiązaniem są koszule na odpinanych ramiączkach, które podtrzymują biust i nie trzeba zakładać stanika. Znajdziesz takie w happymum, lupoline i alles. niektóre są na tyle przyzwoite, że nadają się do szpitala.
 
reklama
Ja mam jedna do karmienia z alles, śliczna, chwalilam sue nią tu, ale zdecydowanie nieprzyzwoita ;-).
Dzięki za radę w kwestii koszuli do porodu. Za tydzień pierwsze zajęcia ze szkoły rodzenia to podpytam.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry