reklama

Październik 2014

Gnagna- my jak remontowaliśmy mieszkanie to odkryliśmy okno o którego istnieniu nie wiedzieliśmy bo poprzedni właściciel jeszcze za komuny je boazeria zabudowal. Po tym remoncie oboje byliśmy tak wykończeni ze na następny raczej szybko sie nie zdecydujemy. W ciazy to pewnie jeszcze gorsze do zniesienia . Nie długo skonczycie i wtedy sobie odpoczniecie i będziecie mogli sie nacieszyć pięknymi wnętrzami ;)
 
reklama
hej :)
my właśnie wróciliśmy od teściow, popołudniu we Wrocławiu mocno lało, burza była, od razu się lepiej oddychało, teraz też troszkę pada, nie wiedziałam, że kiedyś tak z deszczu będę się cieszyć :)

co do remontów to nienawidzę!!!!!! Super jak już się zrobi ale w trakcie to masakra
 
Dzieki dziewczyny za pocieszenie.

Zastanawialismy sie wczesniej przez jedna krotka chwilke, czy remontowac czy budowac. Teraz wiem, ze na zadna budowe w najblizszym czasie sie nie zdecyduje. Jedna rzecz to pieniadze, bo robimy to za gotowke, ale te nerwy i awantury o remont sa znacznie gorsze... Moj maz jest z tego rodzaju, ktory daje kase ale nie chce miec z remontem nic wspolnego. Ile sie nasluchalam... z efektu zadowolony ale sam proces to dla niego dramat. Codziennie bylam sama z mala na budowie. Az dziw, ze dziecko w brzuchu zdrowe, bo nie wiedzialam o ciazy. Tylko ja od poczatku wszystko wybieralam ekologiczne, na bazie wody.

Pscolka Ty z tego, co pamietam spisz z mlodym w pokoju. Probowalas zostawic go samego? Jak placze mozna wejsc i przytulic, poglaskac bez lulania i wyjsc na 10- 15 min. Tak tylko sobie mysle :) Ja mala od poczatku kladlam w jej pokoju. O 1 w nocy bralam juz do nas na noc, bo karmilam piersia. Spala w takiej specjalnej dostawce do naszego lozka. Chyba do 8 miesiaca budzila sie na cyca raz w nocy, ale juz jej nie bralam do nas i wreszcie przestala.
 
gnagna - Szymek spał sam w pokoju od 5 miesiąca, ja tylko dochodziłam na karmienie. Potem zaczęło się ząbkowanie i to była masakra. Usypianie 2 godziny. Karmienie w nocy po 8 razy, na zmianę ze smoczkiem też 8 razy. Żeby się nie przyzwyczaił do spania ze mną to ja spałam na podłodze, a on na dolnym poziomie łóżka piętrowego. Z tej racji, że machał rękami i się wybudzał to je przytrzymywałam i niestety nauczył się zasypiać trzymając za rękę. Był taki etap, że udawało mi się kłaść go takiego półprzytomnego do łóżeczka i zasypiał, ale z każdą kolejną chorobą niestety wracaliśmy do wspólnego zasypiania. Na wiosnę jak wiedziałam, że jestem w ciąży podjęłam kolejną próbę. Flacha i odkładanie do łóżeczka, ja siedziałam przy nim i uspakajałam i od czasu do czasu kładłam. Trwało to od półtorej godziny do pół godziny, ale potem zaczęłam mieć mdłości i już nie byłam w stanie w ogóle usypiać, M przejął ten obowiązek. I niestety, ale nauczył zasypiać na kolanach. I teraz nie ma bata, po odłożeniu do łóżeczka, niezależnie od tego czy jest w pokoju czy nie, jest ryk. jeMszcze to jakoś wytrzymuje, ale ja nie:-(
Ja z nim śpię jak się obudzi nad ranem, bo sam już nie zaśnie. W nocy śpi sam, no chyba że się totalnie wybudzi, to wtedy ponad 2 godziny szaleje po łóżku i w końcu jakoś usypia.
 
Pscółka w takim razie bardzo Ci współczuję ...Myślę, że jak się nam kolejne dzieci urodzą, to raczej nie będzie ze starszymi łatwiej. Ponieważ będę miała cc i raczej szybko znów do siebie nie dojdę, już zapewniłam sobie stałą pomoc mamy i męża. Nie wiem jak to będzie ... Jestem przerażona. Zazdroszczę tym, które urodzą sn bez komplikacji
 
gnagna: my też nauczyliśmy Michalinkę zasypiać samodzielnie. U nas poszło gładko choć między 7. a 10. miesiącem budziła się co godzinę w nocy przez ząbkowanie. Ale wiem, że nie zawsze dziecko chce współpracować. Czasem są takie maluszki, które muszą mieć kogoś przy sobie przy zasypianiu :tak:

Pscółka: Szymek znów wybudza się w nocy? :szok: Biedna Ty.
 
Hejka. Jestem. Uffff wreszcie się dorwałam internetu! To znaczy podłączyłam go już kilka godzin temu i od tej pory zaczynałam pisać kilka razy do Was ale uwierzcie nie dało się. Mam na sali taką współlokatorkę która nie przestaje mówić no! Nawet teraz mi trajkocze za uchem, nie umiem się skupić.

No więc tak. Jestem po jednym zastrzyku celestonu (oj bolała dupcia :baffled:), jutro ma być ten drugi - ostatni, nospe mi podają 3 razy dziennie i te butle magnezu, czizyz już drugą wsysam aż mnie żyły pieką... Miałam robione 2 razy ktg, tętno małego ok, chyba około 130-140 na minutę, skurczy brak, zresztą sama ich nie czuję. Szyjkę znowu badali i ma ok. 2 cm i małe rozwarcie jest. "Leżeć i odpoczywać" generalnie.

Matko, ponad godzinę to pisałam. Koszmar jakiś, ja tu z nią nie wytrzymam! :szok:
 
Czarna biedna ty ale przynajmniej czas szybko leci:p

Dziewczyny dzisiaj 2 razy mialam jakies klucia w pochwie hymm nie straszne ale byly, macie tak czasem?

Juz bym chciala ten 36 tydzien:-( jak bylam w 7 chcialam 13 potem 21 potem 30 a teraz pragne ten 36!!
 
Ostatnia edycja:
reklama
Kacha ja miewam klucia. W poprzedniej ciazy tez mialam.

Ja czekam na 34 tc. Moj lekarz mowil mi, ze wtedy dziecko zwykle juz rodzi sie zdrowe. Ale u mnie nie ma podobno praktycznie zadnego ryzyka porodu przedwczesnego(aktualny stan szyjki plus wywiad polozniczy). Nie ukrywam, ze wolalabym cc z zaskoczenia niz wiedziec, ze za tydzien mnie potna.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry