gnagna - Szymek spał sam w pokoju od 5 miesiąca, ja tylko dochodziłam na karmienie. Potem zaczęło się ząbkowanie i to była masakra. Usypianie 2 godziny. Karmienie w nocy po 8 razy, na zmianę ze smoczkiem też 8 razy. Żeby się nie przyzwyczaił do spania ze mną to ja spałam na podłodze, a on na dolnym poziomie łóżka piętrowego. Z tej racji, że machał rękami i się wybudzał to je przytrzymywałam i niestety nauczył się zasypiać trzymając za rękę. Był taki etap, że udawało mi się kłaść go takiego półprzytomnego do łóżeczka i zasypiał, ale z każdą kolejną chorobą niestety wracaliśmy do wspólnego zasypiania. Na wiosnę jak wiedziałam, że jestem w ciąży podjęłam kolejną próbę. Flacha i odkładanie do łóżeczka, ja siedziałam przy nim i uspakajałam i od czasu do czasu kładłam. Trwało to od półtorej godziny do pół godziny, ale potem zaczęłam mieć mdłości i już nie byłam w stanie w ogóle usypiać, M przejął ten obowiązek. I niestety, ale nauczył zasypiać na kolanach. I teraz nie ma bata, po odłożeniu do łóżeczka, niezależnie od tego czy jest w pokoju czy nie, jest ryk. jeMszcze to jakoś wytrzymuje, ale ja nie:-(
Ja z nim śpię jak się obudzi nad ranem, bo sam już nie zaśnie. W nocy śpi sam, no chyba że się totalnie wybudzi, to wtedy ponad 2 godziny szaleje po łóżku i w końcu jakoś usypia.