Makuc mój M też oberwał bo mnie wpienia ostatnio na max, sam chodzi i zrzędzi jak nawiedzony, nawet sam przed sobą sie przyznaje że maruda sie zrobił, fochy wali jakby to on był w ciąży. Ja nie przecze, mam dni lepsze i gorsze, jak mnie kręgosłup od rana nawala to nie jestem w nastroju ale raczej sie nie odzywam tylko leże sobie cichutko na kanapie z lapkiem i czasem coś tam pod nosem wzdychne ale nie marudze, nie ględze, nie jestem też typ płaczki, nie przeżywam tego co mnie czeka a wachlarz możliwość w moim przypadku zdrowotnym przeogromny. Wszyscy mówią że na to czego się spodziewali to rewelacyjnie znosze ciąże. Owszem nie lubie czestych pytań "i jak tam?" "i co tam?" "jak sie czujesz?" ale miło by było jakby czasem własny mąż zapytał a tu ani be ani me ani pocałuj się w d...
Wczoraj wpadł po jakims tam spotkaniu, że będą z kumplem cos tam pisać (plan zarządzania osiedlem czy pieron wie co), wiedział ze kiepsko sie czuje i nie wpadł na pomysł żeby zapytac czy cos lepiej tylk zaaferowany jak pięciolatek bo oni będą pisać. Tylko że kumpel (na marginesie sasiad) najpierw poszedł do siebie i swojej żony zapytał czy pomóc przy dziecku nie trzeba a jak sie okazało ze trzeba to przyszedł ze jednak napisza innym razem. Czyli jednak da sie, tylko mój na to nie wpadnie bo on sie już podjarał i zapomniał o całym świecie, mogłabym tu urodzic a on by nie zauważył. A dzis wielce zdziwiony że ja zła, tak jestem zła i będę zła i koniec kropka, az zacznie mysleć też o swojej rodzinie.
Kroma ja niepotrzebnie o tych czkawakch czytałam bo teraz sie nakrecam i jak amły czka to ja juz mam cisnienie podniesione, ale coś w tym musi być bo jak mi gin mówił zeby ruchy liczyc to mówił tez że czkawki nie bierzemy pod uwage, ze tylko wyraźne ruchy świadczące o dobrostanie płodu, węc ja juz sobie wydedukowałam że czkawka nie świadczy o dobrostanie, połączyłam to z info o pępowinie i już mam kolejny powód do zmartwień. Zwariuje do końca tygodnia chyba...
Malutka mój też chrapie jak nakręcony, ja sie nie wysypiam przez to wcale, jak trace cierpliwość to go walne, obróci sie na chwile na bok a potem znów na plecy i dawaj od nowa...
Agrafa ja wzyte u fryzjera trzymam własnie na "czarną godzine", jak mnie chwyci poporodowa deprecha i M wkurzy to on zostanie z małym a ja do fryzjera skocze humor sobie poprawić

Teraz już i tak wyglądam jak strach na wróble, moja twarz jak księżyc w pełni więc fryzjer by miał duzy problem zeby jakoś mnie do porządku doprowadzić...
Juaska ja chetnie moge dzis zacząć, ale tak na luzaka, żeby do szpitala musieć jechać dopiero jutro bo dzis sama jestem do późnego wieczora.