Apropo braku przytomności - Ja kiedyś byłam taka nieprzytomna w nocy,że nie nakarmiłam dziecka!Coś tam sobie marudził w łóżeczku,więc go wziełam na rączki,usiadlam z nim na fotelu i utuliłam znowu do snu,po czym odłożyłam do łóżeczka :-))) Po niecałej godzinie syn znowu się obudził tym razem "na syrenie cysiowej" a ja byłam strasznie zdziwiona,że znowu głodny jest.Dopiero w trakcie karmienia zaczęłam sobie przypominać,że poprzednim razem wcale nie jadł.Najpierw się przeraziłam tego braku przytomności u siebie,a potem to już się sama z siebie uśmiałam.Teraz już mi się tak nie zdarza,wstaję w pełnej gotowości do działania :-)
A mężowi to nic nie powiedziałam,bo się wstydziłam hehe