Kania78
...
Happybeti mam podobnie z koleżanką, tylko Ona wpada koło 20:00 jak karmię młodą przed spaniem, ale co mnie bardziej dziwi to to, że sama ma dziecko i wie jak to jest. Jak ja nie miałam jeszcze Oliwki to jak gdzieś szłyśmy to zawsze ok. 22 bo Ona musiała położyć małą spać, ja się umiałam dostosować, a jej jakoś trudno się do mnie dostosować. A poza tym lubi bez zapowiedzi wpadać koło 21 bo ma jaką "pilną" sprawę. Nauczyłam się po prostu po odłożeniu dziecka do łóżeczka domofon wyłączać, a jak Ona dzwoni to nie odbierać telefonu. Bo po 21 to ja już padam na twarz i marzę o łóżku a nie mam czasu na słuchanie o "dupie marynie".
Trzymam kciuki, żeby się udało ze spaniem w kołysce :-)))))))
Trzymam kciuki, żeby się udało ze spaniem w kołysce :-)))))))
.u nas tez lekkie zawirowania ze zmianą czasu były,ale mam nadzieję,że powoli sie przestawimy.
koniecznie ustal sobie z mężem że przynajmniej co drugi dzień wychodzisz z domu. Nie ma Cie ani dla męża ani dla dziecia. Zabaw sie, spotkaj z przyjaciółmi, wyszalej, upij co tylko chcesz - musisz na te kilka godzin zapomnieć o tych wszystkich stresach i frustracjach. Dziula musisz mieć jakąś odskocznie bo spadasz po równi pochyłej w czeluści depresji! On musi zrozumieć że przynajmniej przez jakiś czas ma wziać na siebie obowiązki związane z Leane. Ja rozumiem że ma prace itp ale teraz Twoje dobro powinno być na pierwszym miejscu bo kiedy Ty będziesz sie dobrze czuła to i mała i on na tym skorzystają. Potrzebujesz teraz wsparcia rodziny. Pamiętaj mąż, Leane nie są Twoimi wrogami! Oni chcą Ci pomóc ale nie wiedzą jak! Maż Cie bardzo kocha taką jaka jesteś i do jasnej chulery on ma gdzieś czy Ty będziesz ważyc 40 kg czy 120! on kocha swoją charakterna, pełną radości i humoru żonę! A Leane? Ty jestes całym jej światem. Jesteś dla niej wszystkim! to dla Ciebie budzi sie codziennie rano, to w Twoich objęciach czuje sie bezpecznie, to Ciebie potrzebuje do szczęścia...Przede wszystkim głowa do góry i pamiętaj: jesteś wspaniałą mamą!!!!! masz teraz gorszy okres a córcia Ci wcale tego nie ułatwia, ale to jeszcze mały fistaszek jest który nie kuma że trzeba czasem dać mamusi troche luzu, ona przejmuje nerwy od Ciebie, bo czuje ze dzieje sie coś niedobrego. A przede wszystkim pisz, pisz i jeszcze raz pisz o tym co Ci leży na wątrobie - o wiele łatwiej jest coś takiego przechodzić gdy sie przed kimś wyżalisz! Jeju jak ja bym chciała być teraz w Lyonie już ja bym Ci sie pomogła odstresować ;-) główka do góry Glizdeczko moja będzie dobrze :************
zero wyczucia, o takcie czy kulturze nie wspomne...takiej to drzwi przed nosem zamykać... super że przynajmniej maleństwo Ci sie naprawia ;-)trzymam kciuki za kołyskę