Ida Sierpniowa
Fanka BB :)
WCALE NIE GŁUPIE!!!!!!!!!!!!!!! ja też bym płakała... a co sie stało???kciuki za jak najszybszy powrót mamy do domu!!!to głupie ale sie popłakałam jak zobaczyłam ją w karetce...
beti, co ty, misiu, masz z tymi postami? bidaku! pisz w wordzie, bo wolę nie myśleć ile straciłysmy przez te "znikajace posty"... i zupełnie sie z toba zgadzam że postanowienie noworoczne może być słusznym "hakiem" na męża... już natusi pisałam że z ksiażką było mi kiedys równie miło i dobrze jak potem z M, więc chyba trzeba sobie przypomnieć stare dobre czasy;-)Q....!!!!Znów mi się post skasował!!!
jeszcze raz,ale krócej((
Ida...uch...kochana moja...ja jednak raczej skłaniałabym sie do zdania Natolin.To,co pisze Alicja ,o mówieniu o uczuciach,to bardzo mądra rada i trzeba nad tym pracowac,ale od razu się nie da...jesli ktos do tej pory zawsze "dusił w sobie" wszystko i nagle sie zmusi i zacznie domagać głośno tego czy owego,to taka "wymuszona"bliskość będzie się wydawała właśnie sztuczna i wymuszona,nawet jeśli on zrobi to szczerze,bo po prosu jest slepy i trzeba mu wyłożyc jak krowie na rowie.Chyba nie warto uzalezniac i mierzyc swojego szczęścia od uwagi,jakia ktos nam poświęca.Pewnie,że cudownie,gdy tak jest,bo wtedy rozkwitasz ,czujesz sie atrakcyjna i kochana.I tu odpowiedź na pytanie,czy masz prawo byc wściekła.Tak,masz prawo.Bo skoro czujesz się z tym źle,to sie czujesz i juz- nie przesadzasz.Przeciez rozumiesz,ze praca itp.,ale choc minimalny wysiłek z jego strony,by ci pokazał,że nadal mu zalezy,ze jestes dla niego atrakcyjna itd.Nikt nie mówi,ze trzeba co wieczór jak dwa króliczki,ale choc spojrzenie mówiące"mam na ciebie chetkę",czy przelotna pieszczota- takie drobiazgi...Może Twój małż to typ zdobywcy?I teraz spoczął na laurach- bo nie musi sie starać?A jak się "oddalisz",w sensie,ze będziesz szczęśliwa i zadowolona niezaleznie od jego uwagi,to może to go przyciągnie?Ciężko tak cos konkretnie napisac,jak się Was nie zna
- to troche tak "po omacku"
.Ale coś mi intuicja podpowiada,że Twoje postanowienie noworoczne było słuszne
-bądź bardziej "dla siebie",nie tylko dla niego.
może coś pominęłam lub przeoczyłam i cały ten wywód o kant d...- ale nie moge przejść obojętnie,jak Ida taka zdołowana.
Rysia,dzięki:-).Ale widac,że dawno na BB nie zaglądałaś,bo ostatnio to są "moje godziny",teraz tylko "emergency post" był![]()
Aluś, u nas było bardzo podobnie przed ciążą!!! może nie kapał romantyzm, ale wspólne chwile były WSPÓLNYMI CHWILAMI!!! a teraz nie statusiał tylko zdziadział i sie zdziwił jak mu to powiedziałamHappy bardzo mądrze piszewszystko zależy Iduś od tego jakie są miedzy Wami relacje, ale też czy jest Wam tak dobrze. Może małż jak zobaczy Cie taką pewną siebie, nieco oddaloną od niego to znów zapragnie zdobywać
u nas by niestety nie podziałało
w naszym związku było tak, że przed ciążą romantyzm aż kapał: codziennie wspólne kąpiele, wieczorki, wspólne wyjścia..kiedy zaszłam w ciąże zaczęło sie to stopować bo dla małża stałam sie mamusią, zaczęło brakować tej spontaniczności. Odkąd jest isia to małż statusiał czyli wystarczało mu właśnie siedzenie przed kompem i buzi na dobranoc. A mnie szlag trafiał bo ja chciałam żeby było tak jak wcześniej. Myślałam że mu brakuje właśnie mnie takie jak wcześniej więc odrzuciłam w kąt dresy i zaczęłam dbać o siebie. Ale na mojego to nie działało bo on mi wiecznie powtarza że najbardziej mu sie podobam..po wstaniu z łóżka bo tylko on mnie taką widzi :-) rozmawiałam z nim o tym czy on nie potrzebuje tej bliskości itp a on mi że przecież jesteśmy blisko, że wszystko jest ok, że mu jest tak dobrze. I mogłabym tak to zostawić ale mi by było źle, bo ja potrzebuje tych przytulanców i uwagi męża. A ja bym nie potrafiła w ten sposób bo bym po prostu uschła :-( Dlatego porozmawialiśmy sobie tak od serca, powiedziałam mu czego mi brakuje, czego potrzebuje. I to powoli odzyskuje. Sama przychodziłam i sie przytulałam, sama wychodziłam z inicjatywą wspólnych wieczorów. teraz zamieniamy to w żarty i ja mówie mu np. za 10 minut w łóżku bo jak nie to śpisz w łazience w wannie
i za 10 minut mam małża dla siebie ;-) tak samo te wspólne wieczory, to nie jest tak że on musi, że jest do czegoś zmuszany. Ja mam leniuszka któremu musze powiedzieć "kochanie a ku ku tu jestem! potrzebuje Cie! " bo inaczej nie wyczai ;-)

przyjechał z pracy, żeby nas zawieźć do ortopedy z Misią, i wyobraźcie sobie że WIEDZIAŁ za co ma przeprosić... zobaczymy co będzie wieczorem a propos tych wyrzutów sumienia...
a u ortopedy (piszę tu, bo na szczegółowe brak czasu ostatnio) wszystko dobrze! Misia ćwiczyła na maxa struny głosowe, aż jej łezki leciały! nie dziwię sie jak tak bez buzi obcy facet ja dotykał;-)no i kontrola ma być w 2-3 m-ce po tym, jak zacznie chodzić, a na to ma czas do 15go miesiaca życia.
dobra, łil kambek lejter



