No to witam sie i ja, zanim te dyscyplinarke dostane, hehe. Chociaz nie wiem co mnie by potem mobilizowalo, gdybyscie mnie skazaly na "podforum"

Jeszcze raz dzieki wielkie dla kochanego szpiega i mobilizatora :*
Juz tak co pare dni wchodze i Was czytam i czytam i nadrobic nigdy nie moge, wiec nie moge tez zdazyc popisac. A czasu mialam malo ostatnio. Jakos sie chyba ten pech skonczyc nie chce.
W pracy do du**, dodatkowo sie przylamalam jak mnie nie zakwalifikowali kiedy zlozylam podanie o inna, w roli szkoleniowca, bo "nie spelniam wymagan edukacyjnych". A taka mialam nadzieje wreszcie sie wyrwac od tego stresu.
Z mezem tez tak sobie, tyle sie napsulo ze teraz ciezko i powoli idzie nam naprawianie... :/
No i dwa tygodnie temu Adas sie pochorowal. Zaczelo sie jako przeziebienie ale po trzech dniach mi tak kaszlal, ze malo pluc nie wyplul. Polecialam do pediatry znowu i dostal inhalacje z salbutamolu (jak dla astmatykow) i lekarka orzekla ze zapalenie oskrzelikow. Maly mial niski poziom tlenu. A tak kaszlal, ze co druga butle zwracal... :-( W efekcie w 5 dni stracil ponad 200 gram. Wazyl 7300 podczas "przegladu" 6-cio miesiecznego.
Na szczescie inhalacje pomogly bardzo i to szybko - juz na drugi dzien bylo o wiele lepiej. Adas juz znowu jest soba - wesolutek i usmieszek

No i zaczal sie obracac wreszcie na brzuch, wiec mam problem podobny jak Natolin ostatnio (BTW, gratulacje dla Piotrusia za obroty w druga strone!), na szczescie dwie ostatnie noce nie wstawalam, ale w piatek dwa razy musialam go obracac z powrotem na plecki. Zaczelismy tez przygode ze sloiczkami, ale powolutku, bo sie boje alergii. Opoznilo sie nam do tego ponad tydzien, bo przeciez nie zaczne owockow czy kleiku, jak maly sie dlawil jedzeniem...
Idzie narazie niezle - Adas polubil gruszeczke narazie

Jutro zaczniemy slodkie ziemniaki - mamusia bardzo lubi to moze i synus tez, hihi.
Dzieki temu ze Adas sie ma lepiej a i pogoda coraz lepsza, to i mnie sie humor wreszcie poprawia. Tylko sny miewam glupawe - juz drugi raz mi sie snilo, ze mi siostra moja Adasia ukradla i nie moglam go znalezc cala noc, a potem musialam go jej wykradac jak spala...ehh, brzmi smiesznie, ale tak sie poryczalam w tym snie...
Dzisiaj mielismy lato w naszym miescie - bylo 29 stopni w dzien a w nocy ma spasc tylko do 16-tu. Wybralismy sie do parku i bylo super. W ogole odkad sie zrobilo cieplej i Adas "porzucil" przedwieczorna drzemke, chodze z nim na spacery codziennie po pracy - jest pieknie, wszystkie drzewa juz kwitna, lacznie z cudownymi magnoliami...no i tym sposobem moze w koncu wyleze z dolka.
A tutaj tyle dyskusji i wydarzen mnie omija...tyle dzieciaczkow juz skonczylo pol roku - z ostatnich to widzialam ze Amelka
Happybeti - gratulacje!
Jak ten czas pedzi, nie moge uwierzyc, ze Adasiowi wkrotce stuknie 7 miesiecy!
Aniawa, wielkie gratulacje i najlepszego na nowej drodze zycia!
Widze, ze ciagle chrzciny na tapecie, a u mnie w proszku - ciagle brak kandydatow na chrzestnych, bo maz nie jest katolikiem. Chyba poczekam do lata, az przyjaciolka do mnie przyleci i wtedy ja "wzenie" w role matki chrzestnej

A w ogole to moj ojciec teraz dostal wize, wiec oboje rodzice maja juz i ciekawe kiedy w koncu przyleca. Chociaz powiem szczerze, ze juz sie stresuje na te okazje, bo wiem ze mnie wyprowadza z rownowagi zaraz po dwoch dniach pewnie...
Sarisa, mam nadzieje ze i Tobie sie humor poprawi wkrotce. Strasznie to tak ciezko funkcjonowac z tymi "dolkami" - wiem cos o tym.
Na koniec zycze wszystkim popsutym dzieciom naprawy i gratulacje dla tych mam, ktorym sie maluszki "poprawily" nawet jesli nie naprawily calkiem jeszcze (
Strip, Ida???)
Lece tymczasem, bo mezulek sie zapalil na kolejny "romantyczny" wieczor, wiec trzeba skorzystac

Postaram sie poprawic jesli chodzi o czestotliwosc udzielania, cobym nie zostala "zdegradowana"

Milego poniedzialku wszystkim mamom i maluszkom!