• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Październikowe Mamy 2010

mała mi tak mi przykro. to naprawdę dziwne bo przecież rak najczęściej daje objawy przeróżne. no i tym bardziej że to młoda osoba...to okropne :-(
dawidowe współczuję. kurcze, że dziennikarze zawsze jak się przyczepią to koniec. natrętni jak nie wiem. mam nadzieję, że się jakoś uporasz z tymi hienami!!

aga dzisiaj je jak szalona ja nie wiem gdzie ona to mieści. chyba nadrabia za wczoraj... rany czemu ona nie chce pełzać do przodu tylko dookoła. już się martwię a we wtorek do neurologa idziemy w ramach wizyty profilaktycznej.
 
reklama
ANIAWA Ty nie podczytuj co się działo tu przez 3 dni tylko pisz szybciutko jak się wszystko udało, bo ja tutaj czekam z niecierpliwością!!!
ALICJA po prostu nie wiadomo czy śmiać się czy płakać, czy tak kobieta ma wszystko w porządku z głową?
MAMAAGUSI no co Ty piszesz?? przecież mój starszy, a pełza BAAARDZOOO nieporadnie i po kilka centymetrów dopiero od kilku dni
trzymam kciuki za synka MINIU
 
nat bo ja się już naprawdę zaczęłam martwić bo myślałam że już powinna pełzać. zobaczymy jak jej rozwój teraz neurolog określi. no i na plecy z brzucha nie umie się obracać
u nas jest identycznie.....

poza tym wieczornych przebojów z radiem "Alicja" c.d. :nerd: zasnęła o 19.30 i właśnie mam pierwszą pobudkę na cyca (plus ryk co by mi za wesoło nie było) :wściekła/y:

[edit]
zabrałam karmnik. Dzieć śpi. Obstawiacie, że ile da radę wytrwać bez nadawania :confused:
 
Natuś i napiszę i poczytam sobie ;-)
Wczoraj, jak dobrze wiecie, zaobrączkowałam się z moim P. Do USC dotarliśmy z 5-minutowym spóźnieniem, ponieważ nie potrafiliśmy się rano wyrobić. Przed urzędem odbierałam jeszcze ciasta, fryzjerka czesała mnie i młodą. No i mieliśmy kłopot z przywiązaniem kwiatów do klamek, bo okazało się, że w samochodzie, który mój mąż pożyczył, nie ma takich zwykłych klamek. Nikt nie wpadł na to by dzień wcześniej zerknąć i rano głowiliśmy się (głównie moja mama) co z tym począć. W sumie to i tak lepiej niż moi rodzice, którzy z naszymi dziećmi dojechali już po ceremonii. Niestety w całym zamieszaniu nikt nie pomyślał o zostawieniu im instrukcji zapinania fotelika młodego, więc namęczyli się sporo zanim zapięli dziecię w samochodzie. Urząd, jak to urząd. Kilka minut i po zabawie. Potem trochę zdjęć pod urzędem i do fotografa. Zrobiliśmy sobie i dzieciom kilka fotek. Po południu zjechało się całe zaproszone towarzystwo- tylko znajomi. Poimprezowaliśmy do nocy, aż mojemu mężowi urwał się film. Końcówki imprezy już nie pamięta. Było naprawdę cudownie. Śmichy, chichy, dużo jedzenia i wódki. Młody zachował się bardzo przyzwoicie. Najpierw przebywał u dziadków piętro niżej a później, po spaniu, szczęśliwy i zadowolony przechodził z rąk do rąk. Siedział na łóżku chyba tylko gdy go karmiłam. Córka też bezproblemowo, ponieważ miała towarzystwo 2 koleżanek i 3 kolegów. W związku z tym, że poszłam spać około 1:00 a mały wstał przed 6:00, to dzisiaj miałam lekki kłopot z myśleniem. Rano nie potrafiłam otworzyć oczu. Dobrą chwilę trwało zanim dałam radę wstać. Pobudka była wcześnie, wcześnie wstaliśmy z łóżek a i tak był problem z wyrobieniem się do kościoła. Podczas mszy Wojtkowi bardzo się podobało (przynajmniej przez większą część mszy). Śpiewał sobie, rozmawiał ze wszystkimi dookoła, śmiał się. Dopiero po połowie powoli zaczął się nudzić i z nudów ugryzł mnie swoim jedynym zębolkiem w palucha, którego rano trochę sobie poparzyłam :-p Muszę tu pochwalić naszego proboszcza. Naprawdę wspaniały człowiek. Chrzciny zrobił nam bez żadnego problemu kiedy chcieliśmy i po mszy (tak jak chciałam). Ciągle był uśmiechnięty, zagadywał do młodego, do Zuzi. Kasę wziął po wszystkim. Daliśmy mu 100zł, chociaż gdy wcześniej pytałam ile dać, to twierdził że co łaska. Nie chciał mi podać kwoty ani wziąć przed chrzcinami. Podejrzewam, że gdybym dała 50zł, to też nic by się nie stało (mój P. chciał mu dać 200zł, ale uważałam, że to już lekka przesada). Po kościele obiadek, kawa i ciasteczka w restauracji i do domu dokończyć sprzątanie.
Przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie tych dwóch imprez w domu (tak jak to miało pierwotnie wyglądać). Chyba bym padła a o sprzątaniu po sobocie i przygotowaniu wszystkiego na niedzielę to już nawet nie wspomnę. Z tym, że jedzenie (jakościowo i ilościowo) zdecydowanie było lepsze z cateringu niż w restauracji. Po obdzieleniu ciastem sąsiadów i tak zostały mi zapasy na tygodniową wyżerkę (pełno ciasta i „konkretów”) :-)
 
Nat,dzieki za kciukaski w imieniu Miniu,oni lekarza na 21 mają ,juz dziś nie będe się dopytywać,jutro zapytam co i jak.
Mamaagusi,Ty naprawdę się nie masz czym martwić- pełzanie dookoła jest całkiem normalne,wiele dzieci od tego zaczyna:)- na pewno wszystko będzie dobrze.
Aniawa,
teraz doczytałam:)- super,że wszystko sie udało i mimo nerwowych "przedbiegów" wszystko fajnie wyszło:tak:.To Wojtus miał chrzest w "urodzinki";-).
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry