Dzień dobry!
natolin- jak tak piszesz o tym albumie, to wiesz co ? Zaraziłaś mnie cholero jedna!:-) I wysłałam dziś męża na poszukiwanie czegoś takiego. Ja mam właśnie takie albumy z dzieciństwa, z pergaminem, tak mama zapisywała ważne wydarzenia z mojego rozwoju itp. Tylko jak zawsze będę miała problem z wyselekcjonowaniem zdjęć, bo mam ich chyba za dużo:-).
A co do Beaty, to ja dawno temu już zauważyłam że nie ma jej z nam i też się zastanawiałam co u niej słychać.
monimoni,
e-lona,
moriam- gratulacje!!
makuc- oby Twój Alutek spał ładnie i nie domagał się bliskości cyca w nocy!
aniawa- mój Łukasz miał taki czas że bardzo mało jadł, nawet wcisnąć się mu nie dało, do tego leciał na wadze i wtedy próbowałam mu przemycać choćby małe porcje jedzenia. A teraz kiedy normalnie je, ma czasami takie dni że nie wszystko wypije albo obałamuci nie cały słoik, ale wtedy nie wciskam mu tego bo nie widzę sensu, widocznie po prostu nie chciała więcej i wiem że jak zgłodnieje to się upomni.
dziulka- nawet nie myśl o odejściu z forum, nikt Cię tutaj nie traktuje jak wyrodną matkę czy coś!! Po prostu jest to forum i tutaj każda z dziewczyn pisze to co myśli, dyskutuje na temat tego co napisałaś.
Z tym jedzeniem Leane , to według mnie jeśli ona zaciska buźkę, to przestań jej dawać jedzenie, zabaw ją czymś, wyjmij na chwilę z krzesełka, pokaż jej coś i wróćcie z powrotem do jedzenia za parę minut. Mój mały z tego co zaobserwowałam to raz potrafi zjeść jedzenie za jednym tchem, a raz po prostu dłużej mu schodzi ta cała konsumpcja. Pamiętaj,że nic na siłę.Jak zgłodnieje to zachce jeść:-).
happybeti- super, ze mogę czytać o twoich doświadczeniach, poradach!! bo ja to prawie 23-letnia mama bez doświadczenia.
ida i
emilab- super że spotkanko się udało!! Ja to chyba muszę namówić mamy krakowskie na takie spotkanie, co nie
sarisa?
sarisa- cieszę się że już wróciłaś i dziękuje Ci bardzo za tego smska!!
alicja- rzeczywiście to chciałam jeszcze napisać, a Ty mi to wyjęłaś z ust!!!

kasis- chodzi o śmierć mojej znajomej, która z dnia na dzień nagle umarła. W sobotę jeszcze z nią się widziałam, gadałyśmy, wtedy bardzo ją coś bolał kręgosłup, z bólu się zwijała wręcz. Mój Grześ odwiózł ją i jej męża na pogotowie, zostawili ją w szpitalu ( jak to określili w szpitalu, upchniemy gdzieś panią ledwo ledwo) i po weekendzie mieli robić badania dopiero i co? nie zdążyli z tymi badaniami bo nad ranem w niedziele zmarła... Dla mnie to niepojęte. Szwagierka jej powiedziała nam że niby rak,ale za bardzo nie jestem pewna, po czym tak niby stwierdzili.. a w weekendy to oni chyba sekcji nie robią. Zresztą dowiemy się w swoim czasie, na razie nie wypada o takie rzeczy pytać rodziny, mają wiele innych spraw na głowie. Teraz tylko czekam na sms'a z informacją o pogrzebie.
To chyba tyle chciałam na tą chwilę napisać.
No a moja mała dżdżownica ma katarek lekki i się budził kilka razy w nocy bo mu przeszkadzał. Buuu:-( Nie lubię jak ma katarek. Na szczęście na razie na fridę i wodę morską dobrze reaguję, zobaczymy na jak długo.
Chyba mi zaraz dziecię zaśnie to i ja się prześpię, bo potem mam trochę roboty zaplanowanej na dzisiaj:-).