hej dziewczynki,
my już po wizycie moich rodziców. Normalnie jest taka zła, taka załamana że mam dość wszystkiego i najchętniej wygarnęłabym wszystko teściom co mi leży na języku.
A więc rodzice moi przyjechali. Teście zamknęli się w pokoju. Poszła zaprosić ich na ciacho i kawę to teściowa wyleciała na mnie z ryjem że tak się nie robi,że przegięliśmy że nie powiedzieliśmy im że rodzice moi przyjadą. No i że jestem bezczelna. Pierwszy raz teściowa na mnie nawrzeszczała, tak więc zszokowana ( bo nie spodziewałam się tego) wyszłam z pokoju i się popłakałam. Moi rodzice byli w szoku po tym jak zachowali się teście. No i za godzinę moi rodzice poszli do nich do pokoju no i teściowa zaczęła gadać z moją mamą na temat operacji biodra ( bo teściowa ma podobny problem co moja mama), teść się nic nie odzywał, wyszedł sobie na balkon i tam stał... nic nie porozmawiał z moim tatą. Nawet nie zaproponowali teście aby moi rodzice usiedli, cały czas tam stali. Chciałam ich potem poczęstować też obiadem, no ale jeśli odmówili ciasta itp to ich olałam.
Moi rodzice wiedzieli jacy oni są, ale tego się nie spodziewali. Wiecie skoro teściowa mówiła jakiś czas temu że mamy się nie interesować ich życiem, sprawami że mamy zająć się własnym życiem. Nie musimy się sobie wzajemnie spowiadać co robimy, co planujemy... to po co ja im miałam mówić że przyjadą moi rodzice? Ich i tak nasze plany, życie nie interesuje. Sama tego chciała więc ma. Przecież ostatnio jak teściowa wyjechała na ponad 2 tygodnie to nikt nic nie powiedział, nawet ona gdzie była. Jak jadą cała rodzinką ( oni+ szwagierka z mężęm + szwagier) to też nam nic nie mówią, nawet nie proponują żebyś pojechali razem z nimi, tak więc nie wiem o co im chodzi...
Jezu jest mi tak przykro z tego co dzisiaj było
Na dodatek nie wiem co będzie z naszym ślubem kościelnym z G.
