Witam sie wieczornie :-) dopiero teraz ale dzień miałam wypełniony dzisiaj full jak wyszliśmy z domu ok 11 to wróciliśmy tuż przed 20. Ogólnie dzionek miły, spotkanie z koleżanką i jej rocznym synkiem super

Patryk był oszołomiony ich psiakiem, który wielkością przypomina troche małego konika ;-) mam nadzieje, że naoglądał się czworakowania i niedługo zacznie raczkować, bo pojechaliśmy tam między innymi na nauki

Potem obiadek urodzinowy u teściowej, jak zawsze smaczny

Jeszcze w drodze do domu odwiedziliśmy sklep i zrobiliśmy małe zakupy, głównie słoiczkowe i ubrankowe dla Ptysia ;-)
sarisa, moja teściowa to chyba czyta w myślach bo zaproponowała że na następny raz z robi pierogi ... z jagodami
rysia, strasznie mi przykro że twoja siostra już w tak młodym wieku musi tyle wycierpieć :-( mam nadzieje, że wszystkie się dobrze ułoży i będzie mogła wyjść do domu, zdrowa! tulaski :*
czarodziejka, super, że nocka przespana, oby już tak zostało

a teraz mam nadzieje dobrze się bawisz na imieninkach :-)
dziulka, kciukasy za testy trzymam!
e-lona, no to rozszalała się Laura z zębami, gratki :-)
juaska, ja podobnie jak e-lona wracam do pracy na jesieni, ale troszke mnie zmartwiłaś tym że im dłużej pracujesz tym rozstania są gorsze, ja nadal się łudze że nie będzie tak źle ale sama w to nie wierze :-(
kroma, zdrówka dla Was!!!
emiliab, jak oczko ? mam nadzieje, że już lepiej i obyło się bez lekarza
ida, no to nocke miałaś naprawde udaną, może Misia już się nad Tobą zlituje ;-)
dawidowe, ja od kilku tygodni mam potworny kaszel i Patryś załapał i też kaszle
kania, strasznie się ciesze, że też miałaś udany dzionek

no i miłego integrowania się ;-)
makuc, sibata dzisiaj tylko

why ????
a co do waszego dzisiejszego tematu, to przeżycie porodowe i poporodowe to strasznie indywidualna kwestia, zależy od organizmu, psychiki, personelu szpitala i pewnie jeszcze wielu innych kwestii. Zgadzam się z
makuc, że nie można stwierdzić że coś jest lepsze, podobnie jak przy karmieniu piersią. Ja zawsze zarzekałam się że chce cesarke, jeszcze jak w ciąży nie byłam, bałam się bólu i wogóle historii które słyszałam wkoło

Ale będąc już w ciąży jakoś zaczełam się przekonywać, że trzeba urodzić sn i tyle, tym bardziej że u mnie żadnych wskazań do cc nie było

I musze przyznać, że porodu sn wcale źle nie wspominam, nie twierdze, że było przyjemnie, ale pojechałam do szpitala ok 18 na sale porodową weszliśmy punkt 19 a chwile po północy na świecie było moje słoneczko :-) swoje wycierpiałam, ale dałam rade. Pewnie jakby było trzeba zrobić cc to też by było ok.
Ale z moich obserwacji już na sali poporodowej to jednak dziewczyny po sn śmigały po korytarzu, a kobitki po cc ledwo wstawały z łóżka, przynajmniej te co były ze mną na sali, osobiście jednej pomagałam wstawać z łóżka bo sama by chyba nie dała rady, ale tak jak piszecie to bardzo indywidualna kwestia
a co do ułożenia pośladkowego, to ja się tak urodziłam i to naturalnie ... odrazu wiedziałam jak się na świat wypiąć

;-)
to się na wieczór rozpisałam

ciekawe czy ktoś to przeczyta

a póki co stukam się z wami tyskaczem
edit.
iduś, w przypadku jakiegokolwiek zagrożenia dla dziecka, zanikającego tętna, owiniętej pępowiny czy jakiegoś innego chulerstwa to nie powinno być nawet chwili zastanowienia tylko odrazu cc. Moja koleżanka przeszła to samo co ty kilka tygodni przede mną i wiedziałam że jak bedzie taka sytuacja to odrazu bede krzyczeć żeby cieli i tyle. A ty się już nie nerwuj kochana, tulam :*
A i jeszcze napisze jak to widzą lekarze, chodzi o to że sn to jest natura (przynajmnie z założenia, nie licząc nacięcia itd itp.) a cc oni traktują jako operacje czyli bardzo dużą ingerencje w organizm, przynajmniej tak mi to tłumaczył zaprzyjaźniony gin. Ale wiadomo nie dajmy sie zwariować i trzeba w tym wszystkim znaleźć troche rozsądku
