Widzę ,ze mowa byla o obowiązkach w domu. U nas J. Ma zmywanie – ja tego nie cierpię dlatego on musi się tym zająć. Generalnie robi to bez większych problemów , a jak nie zrobi to mu się zbiera na dzien następny. Jak nie umyje to na drugi dzień robi to jego mamusia , która przychodzi do Doriana. Mam to gdzieś czy ona ma jakieś 'ale' , bo mycie naczyń to jego działka , a ja jej przeciez nie karze myc tych naczyn.
W soboty mamy takie grubsze sprzątanie więc ja mam nasz pokój i łazienkę , a J. Ma kuchnię. Odkurza mieszkanie tez on , a ja myje podłogi. Codziennie ja zamiatam i sprzątam porozrzucane rzeczy , robię i wieszam pranie i prasuję. Jeśli wypadnie mi jakis wyjazd jak np. wtedy z dziewczynami to on musi ogarnąc wszystko – niestety :-) ale bez prania czy prasowania. No i przymykam oko jak nie umyje podłog. A jeśli chodzi o gotowanie to róznie. Częsciej oczywiscie ja , ale na weekendy on chętnie cos ugotuje.
Elwirka szybkiej poprawy u Oliwci. Dobrze ,ze sprawa nie jest tak powazna.
Dobranocka Ty już będziesz Justysię na nocnik uczyć?
Dawidowe oj wspólczuję cięzkiego dnia z marudką.
Happy ale fajowy dzien i to miejsce urolkiwe mogę sobie tylko wyobrazic i pozazdrościć.
Kania co to z tymi kolanami??? Wiesz moja siostra skarży się od jakiegos czasu na ból stawów. Poszła do lekarza , zrobili jakieś testy i lekarz stwierdzil ,ze w jej wieku to już tak będzie. Ona ma 35lat i strasznie ją to wku**ło :-/. W sumie to mnie tez się wydaje ,ze takie reumatyczne sprawy to tak kolo 50-tki. A co Twojej pracy od 6-tej to podziwiam, boja o tej porze nie mogę się zebrać z łózka i jakieś drzemki jeszcze uprawiam i budzik wylączam
E-lona hahaha po co grzebałas w koszu? Jakieś nowe hobby?Doczytalam – dla przepisu się tak poświęcasz? Nieźle! Szacun! Ja bym olała, tymbardziej ,ze z ciast to najlepiej wychodzi mi schabowy
Sarisa mam nadzieję ,ze po „fatalnej namiętnosci” pojawiła się ta „rozkoszna” w roli głownej : sarisa i sarisaman :-). faktycznie nic w telewizji nie bylo. Ja obejrzalam „4-ty stopień” i potem jakos zasnąć nie mogłam

No i powodzonka i wytrwałosci na diecie :-) Ja tez muszę znów o tym pomyslec , bo mi się ostatnio bardzo zaszalało z jedzeniem :-( A kawaly zarabiste

i Mareczek wyczuł Cie bo zaraz się meldował
sugar jejku absolutnie łączę się w bólu bo masz tego trochę. Najlepsze jest to ,ze kompletnie nie znam większości wymienionych przez Ciebie obowiązków.
Dziulka to ,ze jedziesz na redbulach w pracy to ja doskonale rozumiem. Mam tak samo.
Kroma ale mialas brudna robotę wczoraj przy Arku. Nie cierpię takich atrakcji. A czemu dziś to ta „lewa” noga? Tak po prostu czy ktoś w tym pomógl?
Strip strasznie smutne to co piszesz. Najgorsze jest to ,ze on zupełnie nie widzi swojej winy. Zapytaj go może jak on sobie to wszystko wyobraza. Wasz związek i rodzinę. Czy nie zależy mu ,zeby mieć kochającą się , udaną rodzinkę? Mam nadzieje ,ze ten wyjazd Was zbliży do siebie i otworzy mu oczy. Tego samego i sobie zyczę , bo u mnie też w kratkę . Tyle ,ze mój chce się zmienic.
Nati zrobila przeciąg wieczorkiem ... pewnie ze tęsknilam
roxi wypad do parku był bardzo udany . Superowo bylo. Maly szalał na tych automatycznych autkach , samolotach (tylko w portfelu przeciąg został). Ze starszym pogralam w cymbergaja (czy air hockey jak kto woli) i bylo wesolo. J. Tez był z nami więc moglam trochę ze starszym powariowac. Spanie do 10-tej – wow!!! dla mnie jakis kosmos. No tylko szkoda ,ze z przerwami ;-)
happy doskonale Cię rozumiem z tym aparatem. Oby był maly (zeby się w torebce czy kieszni miescił) i robił zdjęcia (no rzecz jasna) i tyle. My mamy dwa: jedna lustrzankę – wielką , której obsługi ja do dziś nie znam i drugi- maly prosty i nie ma problemu z zabraniem go byle gdzie. No i oby i u Was te ząbki wyszły wreszcie i się Amelcia nprawiła życzę.
Makuc no mega gratki dla Aluni. Mam nadzieje ,ze się dziecię teraz rozchmurzy :-)
mała_mi fajnie ,ze się wybierasz w nasze strony. Wiem ,ze w sobotę ma być ładnie i prawie bezchmurnie , w niedzielę już brzydko a co do reszty to niestety nie wiem. Pewnie będzie róznie ;-)
Joli z tymi terminami na usunięcie migdałków to powariowali dosłownie!I te ceny!!! matko!!! Oby jednak się gdzies udalo to załatwić.... jeszcze w tym roku :-/
no i tyle po nadrobieniu , co mialam do powiedzenia :-)