reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
Ja właśnie jestem po relaksującej kąpieli :-) tylko wcześniej się z mężem pokłóciłam i tak mi podniósł ciśnienie, że ciężko się było zrelaksować :wściekła/y: a wszystko przez to że Ptyskowi się coś poprzestawiało i po butli spać nie chciał :dry: no dwa chłopy mi się dzisiaj popsuły :-p:confused2:


elwirka
, nic się nie martw, wszystko będzie dobrze, głowa do góry!

dobranocka
, te twoje sushi to jak z dobrej restauracji wygląda ;-) chociaz ja osobiście nigdy nie jadłam i właściwie nie wiem czy bym chciała :-p

ika, oby ci te 3 tyg. szybko zleciały i urlopik już był :tak: a zdradź, gdzieś wyjeżdzacie ?

mała_mi, oj zgrały się te nasze dzieciaczki, szkoda tylko że w takim nieszczęściu :-( tulaski dla Łukaszka :*
a na jak długo rozłąka z mężem ? czy bedzie przyjeżdzał do was co jakiś czas ?

makuc, no wiem wiem :rofl2::-p:laugh2::tak::-)
u nas to jest buju buju i przyznam szczerze że sama troche korzystam bo biore go na kolankach i bezkarnie moge się pohuśtać :-D;-)
a gdzie ten bus się zatrzymuje, coby wiedziała skąd was odebrać :-)

sarisa, to ja trzymam kciuki, żeby wam się jednak udał ten wyjazd nad morze :tak: a co do wesela to wierze, że nie jest ci łatwo z tą myślą, ale dasz rade ... ja dałam, ale dzwoniłam prawie co godzine, a jak zobaczyłam w kościele wózek z takim maluszkiem to musiałam głowe odwrócić bo łzy mi do oczu napłyneły :-( wiem wiem głuptasek ze mnie :sorry2:

nat, udanej podróży :happy:

kania, rysia, gratki dla Oliwci i Miłoszka z okazji pojawienia się nowych zębolków :-):-)


A co do dzieci na weselu to ja mam troszke odmienne zdanie od większości, wiadomo nie jest to najlepsze, żeby dzieci oglądały tyle pijących ludzi w jednym miejscu ;-) ale generalnie nic przeciwko nie mam, wkońcu to rodzice o tym decydują i ewentualnie się sami użerają ... U mnie na weselu było sporo dzieciaczków i super się bawili, część została odwieziona do domu jeszcze przed północą, a ci co byli z daleka to zostali i mimo pokoju na górze, to dzieciaczki wolałby być na sali, spały na takich prowizorycznych posłaniach i nic im nie przeszkadzało :-) Nie mówie oczywiście o niemowlętach, ale takie kilkulatki to ok. Sama zresztą super wspominam wszystkie wesela na których się bawiłam jako dziecko, a było tego sporo :-D
Patryka nie zabieram bo jest za malutki i sama bym się umęczyła ale za kilka lat, kto wie...

A z oczepinami to musze sie z wami zgodzić, bo to już przegięcie. Jak w maju byliśmy na weselu to welon złapała dziewczynka coś ok 12 lat, to jej zabrali ten welon i panna młoda rzucała jeszcze raz :dry: no bez sensu, to po co pozwolili jej brać udział skoro nie moze łapać welonu, ale największy absurd to był jak muszke złapała chłopiec też w wieku ok 12 lat i jemu tej muchy nie zbrali :eek: i nową para młodą była dorosła kobieta i dziecko, no idiotyzm totalny :no::baffled:


No dobra ponapisywałam się troszeczke a teraz ide śpiulki śpiulki :-) Dobrej i przespanej nocki :tak:
 
Sarisa, Kania ja surowego mięsa nie przełknę. Krwi też nie, nie wspominając już o móżdżku, który jest dla niektórych przysmakiem. Za to flaczki, płucka mmmm
Kania, Rysia gratuluję ząbków u Waszych pociech.
Paolcia ja mogę z Tobą popisać, ale pewnie już Cię nie ma :P
Natolin to ja już wolę później kłaść Laurę spać i dłużej pospać. Trzymam kciuki za szczęśliwą podróż.
Roxi poszłaś już godzić się z mężem? Coś mi ten foch po głowie chodzi. :P

To i ja spadam, bo za chwilę wtorek się zacznie.
Słit drims ...
 
witam pierwsza z rana moje dziecko jak zwykle noc nie przespana a teraz od 5 niespi
natolin musze jej 3 dni przed wizyta zakraplac oczy ze sie bardziej zrenice rozszezyly i jestem zla bo nic sie niedowiedzialam z tej wizyty
 
witam.

nie pochwaliłam się, że Arek raczkuje.

Kania, Rysia gratuluje ząbków
biggrin.gif

Kania- ja już na siłkę chodzę z mc i nic nie drgnęło.
dziulka- ja 10 godzin współczuję i oby dzień szybko zleciał, a mój Arek też lubi zabawki. Chociaż ma zajęcie jak mama na bb siedzi.
 
Bry :-)

sarisa , ladygab Wszystkiego najlepszego dla Waszych ślicznych dziewuszek -Zuzi i Madzi z okazji ich suwaczkowego święta. Proszę przekazać mega ogromniaste buziaki!!!!

A ja się witam i zabieram za nadrabianie. Oby nic i nikt mi nie przeszkodził:dry:.
 
Dzień dobry.
Net mi dziś chodzi,jakby chciał,a nie mógł,ale uparcie walczę z mozolnie otwierającymi sie stronami i mam nadzieje,że zanim Amelka wstanie,to uda mi się Wam poodpisywac.Nastrój dziś chyba lepszy,mam nadzieję- trzeba wziąć się w garść i jakoś żyć...Amelka za bardzo nie pozwala na użalanie się nad sobą...;-)
Ida-nooo,wreeeeszcie nas zaszczyciłaś swoją osobą:-).Mam tylko nadziej,że nie był to "jednorazowy wybryk",tylko już częściej będziesz tu zaglądać.Ja wszystko rozumiem- wszystkie "okoliczności łagodzące" są brane pod uwagę,ale ...słonko,postaraj się choć na krótko tu "wpadać ",bo tęsknimy baaaardzo za Tobą:****.
A co do "samawieszczego",to pomyślałam sobie,że jak M. wróci,to po prostu przejedziemy się do Was,coby na własne oczy oglądnąć,co zacz i wtedy będziemy myśleć:tak:.Tym sposobem dwie pieczenie przy jednym ogniu ,hihi;-).Ale dzięki wieeeelkie za pamięć,kochana jesteś :***.
Dobranocka-oby Nospa pomogła- ja nigdy takich bóli ie miałam,ale jak Dziewczyny iszą,że to nic takiego,to pewnie wiedzą,co mówią;).
A co do sushi,to to Twoje wygląda cudownie:tak:.Ja jadłam raz i...szczerze mówiąc,szału nie było.No,ale to robił ten mój znajomy "komputerowiec",kumpel Tomira,więc może niekoniecznie utalentowany kulinarnie?;-)Pewnie musiałabym jeszcze raz spróbowac ,"z innego źródła",to bym wiedziała,czy to on robił bylejakie,czy to ja nie lubię:-D.
Dziulka- gratki zębolka dla Leane:tak:.Co do zabawek,to wszystkich na razie mamy taki prostokątny wiklinowy kosz z pokrywą i mam ambicje,żeby tak zostało- jak będzie za dużo,to będę selekcję robić.
Zreszta Amelka i tak średnio się nimi interesuje- o wiele ciekawsze są rzeczy "zakazane",typu kable,komp,telefon,buty itp...A przez telefon to juz spokojnie porozmawiać nie mogę,nie mówiąc o napisaniu smsa,bo jak widzi,to jest taki wrzask,zeby jej dac,że masakra:baffled:.A nie chcę jej dawać,bo strasznie go obślinia i boję się,że coś się stanie...
Alicja- łelkam bek i Ty:-)!Na kciuki za ciasto już za późno,ale mam nadzieje,ze się udało smakowało:tak:.No i już zostań.:tak:
Elwirka- hm...dziwne to troche z tymi kroplami...jak my byłyśmy u okulisty z Amelką,to oczka zostały zakropione przez pielęgniarkę jak przyszłyśmy(poza kolejnością),poczekałyśmy ok.pół godziny na korytarzu i mogła już byc badana normalnie...No,ale wszędzie inne praktyki...
CzarodziejkaM-dzięki za miłe słowa co do mojej skromnej osoby:zawstydzona/y:.:***No,cóż,deprecha czasem każdego dopadnie....
A co do Twojego neta,to...ja bym chyba nie wytrzymała,jakby mi tak chodził- nie miałabym cierpliwości.Już wolałabym płacić i mieć "normalnie".Jak jestem na wsi u siostry M.,a ona ma ten "mobilny",to nawet nie usiłuję wchodzić,bo cholera od razu mnie bierze.Teraz cos mi troche wolniej chodzi i już mnie wkurza:baffled:...heh,nie ma to,jak uzależnienie:zawstydzona/y:
Co do usypiania Amelki,to odkąd umie sama wstawać,to jest gorzej,ale też dajemy rade,choć nieraz to trwa...zazwyczaj to wygląda tak,że jak po butli nie zaśnie od razu,to wstaje w łóżeczku i mnie "woła".Wtedy podchodzę,kładę ją,otulam,daję smoka,misia i idę.Za chwilę to samo.I tak potrafi kilkanaście razy.
Ale ja konsekwentnie ją kładę.A jak zaczyna płakac na stojąco,to wiem,ze to już "końcówka walki" i jeszcze jedno-dwa podejścia i uśnie.Nie wychodze z pokoju,wie,że jestem z nią,ale na ręce nie biorę,tylko utulam w łóżeczku.Ponieważ "przeprowadzka " do łóżeczka nastąpiła,jak nauczyła się już wstawać,to poziom od razu był najniższy.Nie wyjmuję jej całkiem,podnosze tylko tyle,żeby położyć z powrotem,bo wiem,że ten jej płacz to ze zmęczenia jest,a jakbym zaczęła ją wyciągać i np. brać do siebie,to pewnie by już tak chciała,a ja boję się,że mi z łóżka spadnie,jak to juz miało miejsce...druga rzecz,że raczej w dzień nie wsadzam jej do łóżeczka ,żeby się bawiła- łożeczko jest do spania.No,chyba,że wyjątkowo myję podłogę,jak nie śpi.
Maqc- dobrze,że net u Rodziców " sie naprawnął" i znów jesteś z nami:-):tak:.Wykorzystuj ich,ile wlezie:-D-najwyżej potem "troszkę" Alicjusza "ponaprawiasz",ale co sobie odetchniesz od marudzenia,to Twoje:-D;-).
Co do dzieci na weselach, to...dawno nie byłam,więc nie bardzo pamiętam,tak "na własne oczy".Ale z tego,co pamiętam,to chyba myślę,że dla kilkulatków to jest frajda,byleby w rozsądnych godzinach- niech się wyszaleją- małe dziewczynki np. lubią sie wystroić i potańczyć:tak:.Ale nie "trzymać" dzieciaczków do upadłego.Tak do 20 maks.,bo to jednak hałas i zamieszanie- więcej to za dużo dla psychiki takiego małego dziecka.A i dorośli też chcą miec w końcu więcej "luzu".Oczywiście,to już kwestia organizacji- gdzie,kto i jak sie potem tymi dziećmi zajmie.
Ale nie demonizowałabym- w końcu zabieramy dzieci na różne imprezy masowe,pikniki itp. ,gdzie tez jest hałas i zamieszanie (no,chyba,że dziecko wyraźnie tego nie lubi).A co do alkoholu przy dzieciach,to nie bądźmy hipokrytami- chyba żadna z nas tu abstynentką nie jest;-),często w domku sie winko czy piwko przy kompie popija;-),więc nie wierzę,że dziecko nie zobaczy nas ze szklaneczką w ręku;-).
I jak w kazdej sprawie- nie ma tu "złotej recepty"- wszystko zależy od rozsądku nas,dorosłych.
Kania,Rysia- dla Was tez gratki zębolkowe( a raczej dla Waszych Skarbów):-)
Kroma- no i gratki dla raczkującego Arka:-)
I suwaczkowe gratki:-).Dziewięć miesięcy kończą dziś
Zuzia
Madzik
Bartuś
Sariska,Ladygab ,Malutka- wszystkiego najnajnaj dla Was i Dzieciaczków:-):-):-):tak::***
No,jakoś nadrobiłam:))))!A teraz do robotje:-)- miłego dzionka wszystkim:)***
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry