Dzień dobry:-)
U nas nocka w miarę ok,tzn. była pobudka o 3.00,ale na szczęście udało mi się jeszcze przespać do 5.00;-)


.Mam nadzieję,że i nad
Elwirką Oliwka się zlitowała i też dała pospać.Rany,Elwirka...to Ty wczoraj wstałaś o nieludzkiej godzinie i jeszcze imprezkę na głowie miałaś...

Oj,biedna Ty...
oj,doczytałam własnie,że nocka znów do kitu...Tulam...
Elizabennett- "zagraniczną suką " się nie przejmuj:***- nie wiem,jak jest w rzeczywistości,bo wiadomo,że nie ma się prawdziwego obrazu innego kraju,jak się w nim nie żyje,ale u nas w Polsce raczej panuje przekonanie,że ,niestety,większość Amerykanów to ćwierćanalfabeci,z niewielką wiedzą o świecie,a spory procent to nawet wtórni analfabeci,kończą szkoły i czytać nie umieją...Nic dziwnego,że Ty,Europejka,wśród nich na plus się wyróżniasz wykształceniem i wiedzą ogólną,co zawsze da powody do zawiści itp...Ale tak czy inaczej kciuki za nową pracę trzymam,bo ta,co masz ją teraz,to faktycznie strasznie ciężka dla psychiki jest...:***A jeszcze bardziej życzę Ci,żeby mąż znalazł taką pracę,żebyś Ty mogła sobie pozwolic na rodzeństwo dla Adasia- nawiasem mówiąc,to amerykańskie ustawodawstwo w tych sprawach jest wg. mnie nieludzkie i zacofane,żeby nie dać matce nacieszyć się dzieckiem i pobyć z nim przed powrotem do pracy- pewnie to relikt z czasów ,gdy porządna american wife po ślubie,a najdalej po urodzeniu dziecka zostawała housewife i mąż musiał sam na wszystko zapracować.Czasy się zmieniły,ale prawo nadal nie...:/A jak tam sprawy z mężem?"Naprawił " się?;-)
Co do "ratowania forum przed zagładą";-)

to tez postanowiłam wziąć się w garść i pisac porządnie-ale...dopiero,jak M. pojedzie,co,niestety,lada chwila nastąpi...:-

-

-(.No,ale uprzedzałam,że mniej mnie będzie na razie;-)i z tego,co pamiętam,rozgrzeszenie dostałam od Was


;-):***
Ika- ja tez zaciskam kciuki mocno za "przyjęcie się" szczepionki u Werci:***- boję się jej być może przesadnie i strasznie przeżywam,jak czytam,że któres dziecko będzie szczepione...
Nat,a może zapraszając gości można było zaznaczyć grzecznie,ale dobitnie,że imporezka będzie od-do,bo potem Piotruś musi iść spać???Mimo wszystko myślę,że jak już przyjdzie co do czego,to się wyluzujesz i dasz się porwać zabawie;-)

.Zobaczysz,na pewno będzie bardzo miło

.A u was to w ten weekend?
A co do rodzeństwa dla Piotrusia,to...działaj,kochana:***- i wcale nie mam teraz na myśli kolejnej ciąży w tym momencie,raczej "zabezpieczenie się" w sensie zdobycia zaświadczenia od lekarza o traumie itp.-wiem,ze z Pudziankiem ciężko,ale przeciez w niczym nie zaszkodzi,jak nawet z nim pójdziesz na wizytę

- to tylko rozmowy przecież.A według mnie powinnas zacząć już teraz,bo...wiem z doświadczenia z Maksiem,ile czasu straciliśmy,zanim trafiliśmy na porządnego lekarza,który zrozumiał sprawę i się w nia zagłębił...:-(A kolejki na NFZ wiadomo,jakie są do specjalistów...Na szczęście skierowania żadnego nie trzeba- po prostu wyszukaj sobie jakiegoś i się zarejestruj.Zobaczysz po pierwszej wizycie,czy coś z tego będzie,jak nie,to olej gościa(gościówę;-)) i szukaj dalej.:***
A co do wyglądu,to pisałas kiedyś,żeś blondie

- i ja sobie Ciebie wyobrażam podobnie do Twojego opisu.Swoją drogą,ciekawam,czy kiedyś się nam ujawnisz,Ty "Szpiegu w masce" nasz;-)

:***
kahaa,super,że Tomaszek przespał całą noc.ale wybudzałas go "prewencyjnie" czy po prostu spał?
Mamaagusi- no,rozwaliłaś mnie tym wchodzeniem na krzesło

:-)- rany,to teraz juz na sekunde spuścić z oka nie możesz...ale spryciula ta Twoja Księzniczka

.No i udanej imprezki życzę,mimo nieobecności sis.:***A,i super,że Aga ładnie teraz na wadze przybiera,no chyba już pediatra nie będzie miała się do czego przyczepić???!
Sariska- już gratulowałam pierwszych kroczków Zuzi na zamkniętym,ale z wielką przyjemnością zrobię to jeszcze raz:-):-):-)

:***
Emiś,Frankowi też gratuluję- najważniejsze,że się odważył,teraz tylko trening

:-)
Dziulka- ja wczoraj tez się zdrzemnęłam i pobudka podobna była

- tatuś nie wytrzymał i zaczął Amelkę mi na łóżko sadzać...no,to zwlokłam zwłoki,wypiłam kawe i poszliśmy na spacer....troche byłam zła na początku za to obudzenie,ale szybko mi przeszło,bo w sumie dobrze zrobił- jakbym jeszcze dłużej pospała,to byłabym nie do życia

To ,co opisałas,ten wypadek,to nawet nie umiem ująć w słowa,co czuję,słyszac o takich rzeczach...

:-

-

-(Horror...najbiedniejszy jednak ten chłopiec,co przezył...jak żyć z taką traumą????
A w ogóle to po spacerze Amelka już taka padnięta była,że postanowiliśmy szybko ją wykąpac i położyć- tak ok. 18.30 było- w nadziei,że zasnie.No i zasnęła,ale obudziła się o 20.00- silna ,zwarta i gotowa i żadna siła jej w łóżeczku by nie zatrzymała.Poszalała z nami jeszcze do 21.30,kupe walnęła taką,ze cała do przebrania i wreszcie ok. 22.00 padła.Za to jeszcze do teraz śpi(dałam butlę o 6.00 na śpiocha)

.
...a co do @,to u mnie po porodzie właśnie super:-)


- nigdy jakos szczególnie boleśnie nie przechodziłam,ot,brzuch pobolewał,wiadomo...no,ale wlokła się i do 7 dni...a teraz 3 i spokój,tak więc happy jestem z tego powodu


.Teraz np. w niedzielę przyszła,a dziś już po:-).
Kania,współczuję choróbska...Mam nadzieję,ze mimo wszystko dziś tez było fajnie.No i chwal się fotkami,bo na razie to tylko Dziulka i ja wstawiłyśmy z ostatnich "roczków".
Ty,
Ika,też

))

.A tego bonsai strrrasznie zazdraszczam



.Kupiłam sobie kiedyś,bo tez uwielbiam,ale,niestety,w markecie,no i padło,biedne,mimo troskliwej pielęgnacji...no,ale wiadomo,że z marketu to nic porządnego nie mogło być...:-(.A,miałam jeszcze drzewko szczęścia bardzo stare,którego celowo nie przesadzałam do większej doniczki i pięknie było uformowane.Niestety,dwa lata temu jak spałam przy otwartym oknie,a mieszkam na parterze,to ktoś mi je ...ukradł




.Tak bezczelnie z parapetu:-

-

-(...
Paolcia,cieszę się,ze powrót do pracy tak sympatycznie wyglądał.Ja jak pracowałam,to (poza jednym zakładem,tym ostatnim:/),też lubiłam ludzi z pracy,z niektórymi przyjaźnię się do dziś

.
Dorisku,a Tobie więcej luzu w pracy życzę,bo widzę,że ostatnio strasznie zaganiana jesteś...tęsknię z Twoimi długimi postami...
Roxi- kciuki zaciskam za dzisiejszą kolejna wizytę adaptacyjną.Oby Patryś i bez Ciebie świetnie się bawił...:***
A Ty kiedy pracę zaczynasz?
Ida,znając Twój stosunek do urządzeń telekomunikacyjnych,to nawet nie próbuję dzwonić,choc,nie powiem,nieraz ochota nachodzi...;-).Ale rozumiem,bo ostatnio mam podobnie- jak mi na urodzinach Amelki padła bateria,tak telefon do tej pory niepodłączony leży...



.
Nie lubię go,tego mojego nowego- nie lubie na nim pisac smsów i w ogóle jest do kitu




-traktuje go jak zło konieczne do niezbednych rozmów...
Jeśli więc którejś z Was np. nie odpisze na smska,albo odpiszę bardzo skrótowo,to prosze o wybaczenie,ale jak zaczynam na nim coś robić,to zaraz mam ochotę nim rzucić o ścianę



...
Co do ciuszków dla dzieci i sklepów z nimi- omijam szerokim łukiem




- ostatnio robiłam porządki i poodkłądałam ubranka,z których wyrosła- niektórych ani razu na sobie nie zdążyła miec...

.I wszystkim zastrzegam wyraźnie,żeby,broń Boże,nic do ubrania nie kupowali

.
Alicja- nie śpia,nie śpią,tylko się staraja i posta produkują

.Ale bez butli masz ...hm...delikatnie mówiąc,niewygodnie;-)

.Ja przynajmniej wetkne i wiem,że chwila spokoju jeszcze będzie...mam nadzieję,że Amelka jednak nie postanowi tak szybko "wydorośleć";-)

.
Heh...to chyba wszystko???
Ciekawe,jak tam u
dobranocki?Hehe,tak się wszystkie martwiłysmy,żeby za wcześnie nie urodziłą,a tu suprajz- Wojtuś sobie postanowił jeszcze w brzuszku pomieszkać;-)...no,chyba,że jakiś news już jest???;-)

Obiecałam ,że nie będe wywoływac nikogo,ale...NIEOBECNE wracajcie


