reklama

Październikowe Mamy 2010

Aj u nas dzień jak zwykle taki sam chociaż nie bo dziś do 8.30 pospałyśmy jak nigdy,a reszta to standard śniadanie,jeden obiad,drzemka,spacer,drugi obiad,spacer,deser,kąpanie,mleko i spanie.A na week to planów narazie żadnych bo nie wiem jak S do pracy pójdzie.
 
reklama
Liczę na to że 18 sierpnia będziecie sercem i duchem ze mną;-)
no ba! nawet nie ma innej opcji!
KANIA, WIOLI oczywiście, że sie pochwalę :-) o ile wcześniej z nerwów podczas spotkania z szefem nie zejdę :cool:
IKAA widze, że i Wam się dzisiaj pospać udało? Alicja wyjątkowo też po 8 się obudziła :szok::laugh2: ale to chyba przez pogodę tak, bo i ja na maksa snięta chodzę i tym samym zaraz się spać kładę :-)
 
wioli zapraszam;-)eh jak tak pomyślę sobie że Ty w tej Uk siedzisz to mi się sentyment włącza bo kurde wspominam tamte 3 miesiące jak super przygodę mojego życia.
ika zazdroszczę tej 8:30, nasz budzik biologiczny to już o 7 trąbił że trzeba wstawać:eek:
 
wioli przepraszam, że spojrzałam choć nie było to skierowane do mnie, ale jak już spojrzałam to chcę Ci napisać, że jesteś ładną dziewczyną i faktycznie wyglądasz młodziutko.
 
makuc no właśnie nie wiem czy to pogoda tak na nią działała bo u nas dziś ładnie było,a mi to tak nie bardzo takie długie spanie bo za krótki dzień i nie mogłam się dziś połapać że wszystkim.
mała mi to wyjątek dzis był bo tak to 6-7 wstajemy.
 
Na odchodne chcę jeszcze Wam napisać, że to nieprawda o co mnie pisały niektóre z Was, że ja gardzę osobami o innych poglądach odnośnie KK, bo tym sposobem musiałabym gardzić też moją mamą i bratem, a tak oczywiście nie jest...

Jest mi strasznie przykro i odchodzę stąd z łzami ;-(
 
Nat zdjęcie było do wszystkich które chciały mnie zobaczyć :-)
Mała mi ja tak samo mam jak pomyśle ze ty w tej pl siedzisz;-)
Ikaa twój opis dniA był taki jak mój gdy mój k mnie pyta po pracy jak mi dzień Minol jak jestem zla to tak mu wlasnie wyliczam

Nat wystarczy juz tego pisz jak tam pudzianek i skonczmy ten temat
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry