reklama

Październikowe Mamy 2010

HEJ LASENCJE:) u nas we FR dzis od rana wrocilo slonce, zero chmurek ale na razie nie ma wieeelkiego upalu. na szczescie:) noc przespalam spokojnie:)) LOLISZA- ja mam termin na 7 pazdziernika i az sie boje:ppp samo haslo "szpital" pwowoduje u mnie stres jak diabli bo nigdy dluzej niz 2h nie bylam i to jeszcze z wizyta u kogos a nie w mojej sprawie i mimo ze sluzba zdrowia we FR jest super to i tak panikuje bardziej na sama mysl zostania tam na te 3 dni niz na sam porod....moja gin mi mowila ze 7 pazdziernika to pewnie juz malutka bedzie spokojnie spac w moich ramionach sadzac po tym jak rosnie i przybiera na wadze:)
Poza tym dzis i 13h jedziemy na weekend do rodzinki i wrocimy jutro wieczorem wiec jak znam zycie bede miec zaleglosci w czytaniu hihi :)) na razie sobie siedze spokojnie popijam kawusie i wcinam buleczki slodkie:)
 
reklama
Ja mam dziś ciężki poranek.... od rana złe wieści.... najpierw koleżanka która w środę urodziła, że na gwałt potrzebuje jakiegoś ginekologa bo ma takie hemoroidy po porodzie że już wogle chodzić nie może, no i przy okazji dowiedziałam się że jej synuś został na oddziale na obserwacji ... teraz nie mogę się do niej dodzwonić żeby dowiedzieć się coś więcej :( A teraz mama dzwoniła, że ciocia w szpitalu, brzuch ja boli i goraczka i nie wiedza co jej jest..... ehhh do tego leje deszcz od wczoraj wieczora.... piękne mam imieniny nie ma co......
 
concita85, nie martw się, na pewno i z koleżanką, i z jej synkiem, i z ciocią wszystko będzie dobrze. Przy okazji składam Ci najserdeczniejsze życzenia imieninowe: spełnienia marzeń i dużo zdrowia dla Ciebie i maleństwa.

A u mnie od wczoraj wymarzony, wyczekany deszcz - chciałabym, żeby już do końca lata zostały te 23 stopnie Celsjusza na termometrze. Wczoraj zaczęłam 8 miesiąc i powiem Wam, że nie wyobrażam sobie dalszej egzystencji w upałach. Chociaż pewnie srogo się rozczaruję i jeszcze niejeden dzień przyjdzie mi przeleżeć plackiem w łóżku lub w cieniu na leżaczku ledwie zipiąc. A dolegliwości coraz więcej: bóle kręgosłupa, bóle w krzyżu, obolałe stopy (pewnie nie nawykłe do dźwigania mojego wielkiego teraz ciałka), przy tym nogi jak z waty. I ciągle mi gorąco. Właściwie to nawet teraz jest mi trochę za ciepło. Mam wielgachną nadzieję, że Olek urodzi się bliżej 23 września (1-szy podany termin) niż 1 października (późniejszy, z któregoś USG).
 
Cześć dziewczyny raczej mało mnie kto tu pamięta że zglaszaląm sie na początku ale niestety przy dwulatce i wszystkim na glowie cięzko czasem nadązć za wami ,powiem szczerze podczytywalam co nieco ale nie chcialąm tak z doskoku bo jak pisać to już pisać .Jezeli mi pozwolicie to jak tylko bede mogła to postanawiam sobie nie odpuszczać . Zwłąszcza że na forum z Zuzką było mi duzo łatwiej i do dziś jest.
A z głownych dzidziusiowych wiadomości to najprawdopodobniej w moim brzuszku tym razem mieszka chlopczyk (3 razy potwierdzone) Do 20 tygodnia bylo wszystko ok ,niestety pózniej zaczely sie już pierwsze twardnienia i skurcze ,no-spa przestalą wystarczać i teraz od miesiaca jestem na Fenetrolu . Mam nadzieje ze jakoś wytrwamy ,w tym tygodniu ide na kontrole i zobaczymy co sie tam dzieje
 
A ja właśnie wróciłam z zakupów. Wyszłam o 9 i dopiero teraz spowrotem. Ale... kupiłam strój :) Choć pogoda jest nijaka, może się przydać :) Kupiłam jednak dwuczęściowy z usztywnianą miseczką, bardzo zabudowaną i spodenkami. Moje udka trochę przybrały podczas ciąży, więc lepiej się czuję w spodenkach niż w wyciętych figach. Jestem zadowolona, bo mam do tego pareo i kilka koszulek leciutkich na górę, żeby przykryć brzusio. Przy okazji kupiłam też tuniczkę :) Ahh jak szaleć to szaleć :) Dziś pozostało mi się spakować i czekać na jutrzejszy poranny wyjazd.

Jeszcze się nie żegnam, bo wieczorkiem zajrzę :) :*
 
Emilab - udanego wyjazdu :-) Wypoczywaj i za tydzien się melduj!!!
Concita - Wszystkiego najlepszego z okazji imienin.... :-) :-):-) Szkoda tylko ,że takie kiepskie wiesci do Ciebie dotarły , ale trzeba byc dobrej mysli!
Monimoni - gratuluję udanych zakupów, jasne - jak szalec to szlaec !!! popieram -no ale najwazniejsza sprawa na wyjazd nad morze juz jest :-)

A ja dzis dzien wielkich porzadków (bo wreszcie pogoda sprzyja temu). Od rana do teraz sprzatałam , mylam , ukladałam i gotowalam. A moj maż wreszcie zrobil z szablonami na scianach i.... wyszlo całkiem fajnie, aczkolwiek nawkurzal sie ten mój facio , bo nie chcial sie ten jeden szablon trzymac bo sciana z brokatem. Cieszę sie jednak mimo to , bo ustroil sie kacik w którym bedzie nasz Oliwierek mieszkał ;-) Teraz czekamy na znajomych bo mają nas na wesele zaprosic.
 
Hej dziewczynki. Ja dzisiaj mam leżący dzień bo wczoraj bardzo często mi brzuch twardniał i trochę się wystraszyłam. Wszystko przez nerwy bo byli u nas ludzie którzy kupują nasze mieszkanie i już mam dość tego co wymyśla ich bank. Już nie patrzymy na kurs franka tylko chcemy umowę podpisać i mieć z głowy. Trudno i tak stracimy na tym i tak.
Burze co chwilę krążą wokół miasta. Właśnie kolejna nadchodzi. Pada co jakiś czas ale i tak duszno jest.
Małż na remoncie. Już to zaczyna jakoś wyglądać. Kafelki już w części leżą w łazience i kibelku. Duży pokój przygotowany do malowania. Pokój małego się robi ale bliżej niż dalej. Sypialnia w rozsypce ale to i tak nam na razie nie będzie potrzebne. Przedpokoje też jeszcze trochę. Kuchnia jest w najgorszym stanie bo ma ją robić ekipa która robi łazienkę i wc.
Dzisiaj małż chciał nadgonić no i samochód nam się zepsuł. Odpalał i gasł od razu. Z kumplem mechanika szukali. Podejrzenie autoalarmu było. A teraz mi dzwoni że odpalił ale jakaś kontrolka się świeci. Tak czy inaczej trzeba będzie jechać do mechanika. Znowu kasa. A najgorsze że w tym tyg samochód potrzebny bo i wizyta u lekarza no i podpisanie umowy, trzeba jeszcze do sądu podjechać po wyciąg z KW, z rejestru gruntów. No i wymeldować się. Eh. Na szczęście dogadaliśmy się że wyprowadzka 28 sierpnia więc mam nadzieję że zdążymy. Wiem na pewno że kuchni nie będę miała bo nas na nią stać nie będzie. Moi rodzice mi powtarzają że najważniejsze że dach nad głową i że wszystko zrobimy z czasem. Tylko że jak tutaj mam wszystko i to wszystko nowe i takie jak chciałam to ciężko będzie przyzwyczaić się do tego że trzeba się przemęczyć w gorszych warunkach.
 
Czesc dziewuszki

nie bylo mnie torszke, ale mialam troche problemow, raz ze Zosi sie pochorowala, potem ja, w m-dzy czasie sie dowiedzielismy, ze sie jednak wyprowadzamy- w sumie ta decyzje podjelismy sami, bo mozemy mieszkac dopoki sie chetny nie znajdzie, ale jak sie znajdzie w pazdzerniku??? wole sie juz teraz przerowadzic

W czwartek bylam u lekarza, to si ehclopak nie popisal, bo tylko spojrzal czy serduszko bije i nic wiecej, ale 30 kolejna wizyta, czyli juz nie dlugo

Mam nadzieje ze teraz bede juz bardziej na biezaco, chociaz zaczynam powoli pakowac dobytek- we wtorek ogladamy mieszkanie i mam nadzieje ze sie tam przeprowadzimy a wolne jest od 1 sierpnia, wiec nie ma na co czekac:-)
 
My dziś też dzień porządkowy bo pogoda lepsza - tzn chłodniej :) Rano zaliczylismy zakupy, potem M posprzatał mieszkanie a ja zrobiłam fasolke po bretońsku, upiekłam karkówke, kiełbaski i placek ucierany - jakoś powoli z nim dochodze do wprawy, może jak Franek dorosnie do jedzenia placków to matka wreszcie będzie potrafiła upiec taki jak należy :)
Zrobilismy tez przemeblowanie i jesteśmy bardzo zadowoleni, co chwile powtarzamy do siebie "jak tu teraz ładnie" :) Teraz pewnie oglądniemy jakis film i padniemy w kimono bo troche sie zmęczyliśmy a jutro wpadają do nas znajomi więc pasuje być w formie.

Malutka my też niedawno przerabialismy wykończeniówke mieszkania - nieco ponad pół roku temu, kupiliśmy w stanie surowym i zeszło nam troche zanim nabrało to wyglądu a i tak wprowadzaliśmy się najszybciej jak sie dało więc poczatkowo też bez kuchni było. Teraz powoli dokupujemy różne meble i inne rzeczy, troche nam brakuje np wymarzonego fotela, jakiejs pufy zeby mozna było wygodnie usiąść jak więcej osób przyjdzie, ale generalnie jest ok, cieszymy się bo sami i u siebie, mamy swoje miejsce i dobrze nam w nim, nawet mały ogródek (50m2) mamy więc sie śmiejemy że teraz jeszcze dzidziuś i piesek :) Dzidzius w drodze a piesek może też niebawem będzie i jakos sobie powoli będziemy żyć.
Dacie rade, pamiętam jak mnie wpieniało jak M całymi dniami nie było bo robił na mieszkaniu a ja przychodziłam i za każdym razem wydawało mi sie ze nic nie ruszyło do przodu. Fachowca od płytek też mieliśmy takiego że szkoda gadać - trzeba było stać nad nim cały dzień bo na wszystko miał czas. Tu też sobie zrobisz tak jak będziesz chciała tylko pewnie nie od razu, ale powoli sie uda.
 
reklama
Dziewczyny proszę o pomoc... Po tym Augumentinie dostałam biegunkę straszną. Już mój żołądek nie wytrzymał. Czekolada gorzka poszła w ruch i banany. Co jeszcze mam robić? Powinnam jeszcze w sumie wziąć 3 tabletki, czy mogę go odstawić? Może osiągnie swój efekt, dożylnie wzięłam 12 dawek po 1200, doustnie wzięłam 3 po 1000. Nie chcę wracać do szpitala, żeby skończyli to dożylnie. I jak zatrzymać ta biegunkę? Boję się żeby nie daj co skurczów nie wywołała, bo niby na tym etapie biegunka może być niebezpieczna. Może wziąć węgiel? POMOCY
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry