Elwirka, moja Amelka tez taka była, cóż, musiałam sie z tym pogodzic i jakoś to "przezyć". Próbowałam ją odzwyczaic "kubusiami" (woda czy herbatka nie zdawały egzaminu, nie dała sie oszukać). ale tez z mizernym skutkiem, a poza tym- zamienił stryjek siekierke na kijek

. Ja na Twoim miejscu po prostu bym machnęła ręką- trudno- sa dzieci, co przesypiaja nocki, sa takie, ktore budza się na jedzenie. Zwłaszcza, że jak piszesz, Twoja Amelka w dzień nie za bardzo je. Więc kiedyś musi "nadrobić". A akurat jej, wcześniaczkowi, to potrzebne.
Wyrośnie z tego, jak moja wyrosła- sama odrzuciła butle, tak ni stad, ni zowąd . Wytrzymaj

- ja wiem, że człowiek jest zmeczony i wreszcie chciałby przespać noc, no, ale dzieci są różne i jak się trafi taki egzemplarz- trudno, musimy i to przeżyć

.
Co do gier planszowych, to "Grzybobranie " mamy, Amelka bardzo lubi w to grać i często wyciągamy, gdy np kolega czy koleżanka z przedszkola przyjdzie.
Fajna i prosta gra dla dziewczynek -taka z księżniczkami- "Zostań królową balu", czy coś w tym stylu- nie chce mi się teraz sprawdzac, jak naprawdę się nazywa. Podobna do "grzybków", tylko zbiera się akcesoria typu wachlarz, pantofelki itd. No, ale chłopcy , wątpię, by byli nią zafascynowani ;-)

.
"Chińczyka " jeszcze nie mamy , ale chyba czas wreszcie kupic.
Mój M. mi opowiadał ciekawą historie ze swojego dzieciństwa- jak on i jego rodzeństwo byli mali, tradycyjnie w Sylwestra z rodzicami rozgrywali partię specjalnego "Chińczyka"- grali o środek noworocznego tortu ;-). Specjalność tej sylwestrowej gry polegała na tym, że planszę wówczas przygotowywali własnoręcznie- i była olbrzymia, o wiele dłuższa , niż normalny "chińczyk" .
Ja, jak będziemy w tym roku w Polsce, kupię "Karaluchy" . Córeczka brata dostała pod choinkę i bardzo mi się spodobało- ba, moje dorosłe chłopaki grali w nią z zapałem

. Tu, w Danii, nawet w ToysRUs jeszcze nie ma

...
Kania, Ika, zdrówka

.
Dziulka, a jeszcze tak w sprawie tej dietki :-)- wszystko jasne- jogurty, zupki, puree, potem mięsko do tego i na koncu węglowodany, tak ? I każda faza ma trwać tyle samo .Ale kiedy, w jakiej fazie, można zacząć jeść surowe warzywa i owoce- wiesz, pomidor, papryka, ogórek, sałata , zieleninka w stylu rzeżuchy czy szczypiorku, owoce , soki ? Bo nie umiem sobie ich "wpasować " w schemat.
Ja od niedzieli jogurty


- nie powiem, efekty są. Okropne było dla mnie to picie wody, bo ja wody zwyczajnie nie lubię . No, ale można przywyknąć. Trzeba to trzeba. Może dzięki temu nauczę się pić wodę. Ale do lazienki biegam jak wściekła, nawet w nocy muszę wstawać

.
Z jogurtem mam odwrotny problem, niż Madlein;-)- ja po prostu uwielbiam jogurt

- i musze się pilnowac, by nie wcinac go litrami


. "Normalne" jedzonko mi pachnie, nie powiem

...ale powiedziałam sobie, że warto sobie odmówić świeżego, pachnącego chlebka przez jakiś czas, by cieszyć się powrotem do "swojego " rozmiaru

. Mój target to 36, choć nawet 38 też już by mnie satysfakcjonował. Dziś , niestety, swobodnie mogę czuć się dopiero w 42...

:-(...A chcę w lecie wreszcie nie uciekać sprzed obiektywu aparatu


.
Madlein, powiedz mi jeszcze, jak z tym suwaczkiem się robi- jak zmienia się waga, musisz od nowa cały suwaczek zmieniac, czy jest jakiś sposób, by tylko zmiany wpisywać ?
No, dobra- nowy dzień, nowe wyzwania ;-)- czas szykować Amelkę do przedszkola. Dziś też odbieramy Aleksandra.
Doszła nowa dziewczynka do przedszkola. Na zdjęciu nad jej szafką podpis "Marusia" , ale Amelka mówi "Marysia" . Muszę sprawdzić dokładnie, jak to jest - bo duńskim wychowawczyniom w zakresie pisowni "egzotycznych" imion nie można zaufac ;-)

- Amelka była już- i jest do tej pory "Ameliką" czy "Amalie", a imię Maćka zapisane jest "Haciej"

. Sama lepsza nie byłam

- imię kolezanki "Sigrid" na zaproszeniu urodzinowym zapisałam "Sigurd"- a to imię chłopięce


.
Ok, lecę