Spoko, Dziulka :***- dzięki za "brutalną szczerość", tego potrzebuję

;-)

.
Czyli winko i sery póki co maja "bana" z mojego menu .
Wodę piję, nawet już z coraz większą swobodą, już nie muszę wmuszać tak bardzo w siebie.
"Śmieciowego żarcia" nigdy dużo nie jadłam, mooooże raz w miesiącu mała pizza czy porcja frytek. Słodycze- też bez przesady .
Mój problem to to, że zbyt dużą wagę przykładałam do "jakości produktów" w kuchni i ch wpływu na smak. W sensie, że np zastąpienie creme fraiche jogurtem wydawało mi się "świętokradztwem kulinarnym", czy prawdziwego masła jakąś niskotłuszczową margaryną. Ot, taka staroświecka, domowa kuchnia (ale bez zasmażek

- sosy np zagęszczałam po prostu dużą ilością duszonych w nich warzyw ).
Nieważne. Ważne, by udało się prawidłowo przejść przez wszystkie fazy .
Tak sobie pomyślałam- byśmy tu nie przynudzały Dziewczynom, ktore nie są zainteresowane, może byś, Dziulka, założyła osobny wątek? Tak z opisem każdej fazy na początek , byśmy nie zamęczały Cię w kółko powtarzającymi się pytaniami

.
Jeśli, oczywiście, uważacie , że to będzie korzystniej dla wszystkich.