Tak, Joli, cały czas - "dyjeta ścisła"

- raz jedynie "zgrzeszyłam" . Upiekłam w niedzielę schab. I taaaak mi pachniał, że zjadłam ćwierć kanapki...ale takiej "wypasionej" , z sałatą, pomidorami, majonezem, masłem...

. Na szczęście nie odbilo się to jakoś dramatycznie na wadze

.
Obecnie faza III - puree warzywne. Och, jakie to dobre! Uwielbiam warzywka! Co 2 dni szykuję sobie 4 porcje , staram się, by nie była to "breja", tylko robię 2 albo 3 rodzaje "mieszanek" , na przykład zielone warzywa, jak por, kapusta włoska, brokuły razem, do tego osobno np marchewka z papryką czerwona i pasternakiem, a jako trzecie warzywko- np buraczki czy kalafior.
Na dziś i jutro przygotowałam sobie pory z avocado i pasternakiem, a do tego pasternak z pomidorami i papryką, doprawiony czosnkiem i oregano.
I to ostatnie dni puree, w czwartek zaczynam warzywka w kawałkach- czyli- wirtajcie surówki i sałatki


.Jak dotąd -10 kg.chudnie się powoli w II i III fazie, nie tak dramatycznie jak na samym jogurcie, ale za to stale, bez wahań.
Porządki w rzeczach też musze zrobić- Amelka znów mi "podskoczyła" i nagle powyrastała z ubranek, które jeszcze miesiąc temu były całkiem ok.
Madi, dobrze, że wracasz do dietki, będzie mi raźniej


.
W niedzielę byliśmy na zabawie karnawałowej dla dzieci , zorganizowanej w Domu Ludowym.
Qrczę, jak mi się podoba to uspołecznienie Duńczyków. Zwłaszcza starsi ludzie, emeryci, gdy już mają czas, rzucają się dosłownie w wir wolontariatu i pracy społecznej. Tę zabawę też oni zorganizowali. Były "domowe " wypieki , bułeczki z masłem,kawa, woda z sokiem dla dzieci i piwo dla rodziców . Za niewielką opłatą, rzecz jasna ikażdy chętnie kupował te ciasta i napoje, no, bo dochód znów będzie na jakąś akcję spoleczną. Przy każdej okazji jest taki kiermasz robiony i pieniążki zasilają wspólną kasę.
Była , oczywiście, wisząca tradycyjna beczka ze słodyczmi do rozbicia. Trochę to trwało, maluchy nie mogły sobie poradzić, aż w końcu pan prowadzący zabawę troszke poluzował obręcze, by dzieci wreszcie do tych słodkości mogły się dobrać

.
Potem były zabawy "w kółko" , coś jak nasze "stary niedźwiedź " itp., też zorganizowane przez tych starszych ludzi , by rodzice mogli w spokoju wreszcie napić się tej kawy i spróbować ciast

. Nie było "disco", tylko właśnie te piosenki w kółeczku. Dzieci były zadowolone. Część rodziców też przyszła w przebraniach . Na drugi rok tez sobie coś wykombinuję

.
My mieliśmy jeszcze Amelki kolegę, Aleksandra, bo jego mama miała akurat dyżur w pracy.
Ze złych wieści, to pralka mi się rozsypała


. Tzn. chodziła jeszcze, ale łożysko było już "na ostatnich nogach" i huczała jak startujący odrzutowiec, w całym domu huk. M. ją rozebrał, a tu zonk- nie ma sposobu, by je wyjąć


.
Może znacie jakiegoś fachowca od AGD, który pomógłby i podpowiedział, czy to łożysko w tej pralce się wyciąga, czy jest ono zintegrowane na stałe z tym plastikowym zbiornikiem wody

. Model pralki to Gorenje WA 50149. Chcemy zamówić części na wymianę, ale to nie jest tania impreza (naprawa przez serwis praktycznie tyle, co nowa pralka

) i warto by było zamówić odpowiednie

- czyli albo same łożyska z simeringiem, albo całość, czyli z tym zbiornikiem nieszczęsnym...ech...
Jeśli macie możliwość zapytania kogoś, to plizzz, plizzz, proszę o szybką odpowiedź, bo same wiecie, jak bez pralki...zwłaszcza, gdy ma się dziecko w duńskim przedszkolu :/...tona błota na ubraniach codziennie...

((