Ja mam porownanie, bo przy 1-wszym dziecku mieszkalismy z tesciami. Naprawde nie docenialam,ze po urodzeniu nie musialam myslec, o praniu, zakupach, obiedzie, Na maksa wkurzalo mnie, jak przylazila, gdzy mala plakala powyzej 1 minuty i brala ja na rece bujajac. czulam sie jakbym byla wyrodna matka, nie chcialam robic afer... A!!!
Ale teraz jak mieszkamy sami, to na mysl,ze pewnie po tyg M pojdzie do pracy, a ja bede musiala robic zakupy, obiad, pranie i bede mega nie wyspana, to juz piszcze i zastanawiam sie czy nie robic teraz miesa np i nie mrozic ..... naprawde byla to pomoc
Czyli jak zwykle w zyciu nic nie jest b iale ani czarne
A propos hormonow to ja tez rycze z bezszilnosc swojej. wyszlam wlasnie z psem- deszcz pada. Ubralam kurtke z kapturem i zaczelam sie na dworze smaic na glos ze pewnie wygladladam jak Panda z kung Fu Pandy....
Slyszalam, ze teraz sa najwyzsze stezenia hormonow,a 2-3 dni po urodzeniu spadaja,,,,, nie do poziomu naszej mamy, ale babci.... i wtedy moze byc jazda,,,,,, takze kochane kolezanki lepiej nie bedzie
Mi kolezanka dobra dusz mowi: juz teraz nie przytujesz, jedz co mozesz, bo jak zaczniesz karmic to czekolady nie ruszysz

))