reklama

Październikowe Mamy 2010

no i jestem, wozek odebrany ale w kartonie, bo mezus ma prace domowa i siedzi jakies pisma pisze i nie da rady, obiecal, ze jutro zlozy, a ja juz tak chcialam zrobic rajd po mieszkanku i musze czekac do jutra.
z tymi tesciami to zazwyczaj ciezko jest, moja pokrotce, dzwoni codziennie, nawet pare razy i sie obraza, ze my nie dzwonimy, albo, ze nie odbierzemy telefonu jak dzoni, jak idziemy do kina to trzeba zadzwonic i powiedziec idziemy do kina, bo jak nie to dzwoni i robi histerie, my juz tematow do rozmow nie mamy, bo o czym mozna w kolko gadac, ale nie reformowalna jest i tyle
dobrze, ze blisko nie mieszka, choc najchetniej to powinismy przynajmniej co dwa tygodnie przyjerzdzac, bo ona domatorka jest i odwiedziny tak ale u nich... choc to co piszesz mala mi to wogole przechodzi moje wyboraznie
mala mi a dowiadywalas sie moze jak na dziennych ilosc zajec wyglada, bo czasem moze sie okazac, ze jest to pare godzin i jakos dalabys rade, moja znajoma studiowala dziennie i jak zaszla w ciaze to nie robili jej problemow, tylko mogla zaliczac zaocznie przedmioty i dostawala prace do domu i tak studia skonczyla w trybie dziennym, moze i u ciebie dalo by tak rade
 
reklama
monimoni u mnie to akurat nie uda się, bo naprawdę poza moim mężem to ja tutaj nie mam na kogo liczyć jeśli chodzi o pomoc. A zajęcia są tak ustawione u nas że ogólnie odbywają się do godziny 17 a wtedy to ja muszę być z małym, bo G. kończy pracę o 17. Wiadomo że z wykładami to dałabym radę, bo od koleżanek wzięłoby się, ale jest pełno laborek i ćwiczeń na których no niestety trzeba być i zawsze u nas po jednej nieobecności można mieć a tak to później problemy są. Tak więc mogę pożegnać się ze studiami :( :( :( bardzo chciałam dalej uczyć się... :( :( aaa i musiałabym teraz na dzienne jeszcze zdawać egzamin do którego się w ogóle nie przygotowywałam a zagadnień do niego multum.
Wkurza mnie to bo zawsze były niestacjonarne z mojego kierunku a teraz kiedy zrobili ten system dwustopniowy i jestem pierwszym rocznikiem takim to nagle nie ma...... bo nie ma na tyle chętnych, wrrr....
 
Ogromny klops. Muszę poinformować o tym jeszcze mamę, tylko nie wiem jak :(:(:( Pewnie okaże się że zmarnowałam sobie jakoś życie, bo miałam skończyć studia, zrobić tego mgr, a teraz przez tą głupią uczelnie nawet nie mam możliwości studiować niestacjonarnie- nawet suma 2400zł za semestr nie była dla mnie przeszkodą, bo rodzice powiedzieli że pomogą mi - bylebym dalej uczyła się...
Teraz zastanawiam się czy nie zrobić sobie przez ten rok kursu pedagogicznego aby nauczać później w szkole, ale czy po licencjacie można w ogóle?

Kierunek to biologia na Uniwersytecie Jagiellońskim. W Krakowie jest możliwość jeszcze robienia tego kierunku na Uniwersytecie pedagogicznym,ale z drugiej strony nie po to tyle się męczyłam przez 3 lata na tej uczelni żeby potem mieć papierek mgr z innej uczelni. Niestety mam porównanie co do poziomu akurat biologii tutaj i tutaj.
 
Ostatnia edycja:
Ulisia dobrze pisze. Może lepiej iść i wziąć dziekankę. Albo indywidualny tok nauczania - na pewno nikt Ci go nie odmówi mając małe dziecko. Zastanów się jeszcze, może jakieś rozwiązanie będzie.


Po licencjacie w moim przypadku - mogę nauczać w szkole podstawowej i gimnazjalnej. Żeby uczyć w szkołach średnich muszę skończyć mgr.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry